Ile energii z Bałtyku dla Polski? Polacy debatują w Kopenhadze (RELACJA)

26 listopada 2019, 17:45 Energetyka
WindEurope 2019. Polski panel. Fot. Bartłomiej Sawicki/BiznesAlert.pl
WindEurope 2019. Polski panel. Fot. Bartłomiej Sawicki/BiznesAlert.pl

Zgodnie z raportem WindEurope do 2050 może powstać 450 GW morskich farmach wiatrowych. 28 GW mogłoby powstać w Polsce. Polskie firmy, które realizują te projekty a Bałtyku podkreślają, że do 2040 zgodnie ze strategią energetyczną w Polsce ma powstać 8-10 GW, to jednak już zaledwie kilka może być dla Polski sukcesem.

Prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej Janusz Gajowiecki ocenił, że Polska może odegrać znaczącą rolę w staraniach o realizację planu osiągnięcia neutralności klimatycznej gospodarki Unii Europejskiej do 2050 roku. – Obecnie mamy na Bałtyku tylko 2 GW mocy. Żeby jednak osiągnąć plan Komisji Europejskiej i osiągnąć 450 GW do 2050 roku, co roku musi przybywać co najmniej 7 GW. Obecnie jest 3 GW rocznie, a po 2025 roku będzie 5 GW każdego roku.W Polsce może to być nawet 28 GW – powiedział. Jego zdaniem cena energii z morskich farm wiatrowych będzie atrakcyjna. PSEW szacuje ją w ujęciu LCOE na między 60- 65 euro/MWh. Przypomniał, że jesienią tego roku ruszyły prace legislacyjne na rzecz przyjęcia polskiego prawa dla morskich farm wiatrowych. Projekty w Polsce z koncesjami i warunkami przyłączenia do sieci opiewają na moc ok. 7 GW.

Prezes PGE Baltica Monika Morawiecka oceniła, że do rozwoju offshore potrzebne są w Polsce miejsce, prawo i finansowanie morskich farm wiatrowych. Odniosła się do planów ze strategii energetycznej. – Niezależnie od tego, czy to będzie 8 czy 10 GW, to już taki potencjał już będzie znaczący w skali naszego kraju – powiedziała. -Trwają intensywne prace w związku z wyborem partnera do realizacji dwóch pierwszych projektów o łącznej mocy 2,5 GW, które wzmocnią naszą pozycję lidera w sektorze odnawialnych źródeł energii – przypomniała prezes spółki PGE Baltica Monika Morawiecka.

Michał Michalski, prezes Polenergii, podkreślił, że morskie farmy wiatrowe to szansa na rozwój. Jego zdaniem plany ze strategii, a więc wspomniane 8-10 GW „to będzie znaczący krok”. – Mamy trzy projekty, z czego dwa są na zaawansowanym etapie. Spodziewamy się, że pierwsza energia elektryczna z projektu offshore dotrze na rynek polski w 2025 roku. Projekt Bałtyk III ma warunki przyłączeniowe na 1200 MW, Bałtyk II to 600 MW. Bałtyk I projekt, który ma warunki przyłączeniowe na 1,5 GW – przypomniał Michalski.

Jak jednak wskazał prezes Polenergii Michał Michalski, pierwszym warunkiem jest wejście w życie najpóźniej w 2020 r. systemu regulacji, wspierających morskie farmy wiatrowe. – Jeśli kwestia ta nie zostanie wyjaśniona, to będziemy zmuszeni wstrzymać prace nad wyborem rozwiązań technologicznych. Przy tak mocno zmieniającej się technologii nie możemy ryzykować związaniem się z nieaktualną i przestarzałą za chwilę technologią, gdyby okazało się, że projekt może być realizowany dopiero kilka lat później w porównaniu do obecnego planu – mówił Michalski.

Według niego, drugim warunkiem dotrzymania terminu 2025 r. jest wprowadzenie szeregu technicznych i operacyjnych usprawnień w przepisach, związanych z procesem uzyskiwania pozwoleń i przygotowań do budowy. – Jako branża mamy propozycje rozwiązań i chcemy rozmawiać ze stroną rządową. To pozwoli skoncentrować się na wyborze najlepszych jakościowo rozwiązań, a nie na przedzieraniu się przez biurokratyczne zasieki – podkreślał prezes Polenergii. Zaznaczył, że w efekcie projekty będą lepsze jakościowo, powstaną szybciej, taniej i dadzą efekty wzrostu zatrudnienia wcześniej.

Dyrektor ds. energetyki w PKN Orlen Jarosław Dybowski powiedział, że PKN Orlen będzie dzięki offshore jednocześnie koncernem paliwowym, chemicznym, a także energetycznym. – Widzimy także potencjał dla wodoru, który może być przyszłością transportu – ocenił. Podkreślił także wagę współpracy z operatorem sieci przesyłowej na lądzie. – Kalendarz rozwoju inwestycji Polskich Sieci Elektroenergetycznych będzie odzwierciedlał nasze plany rozwoju offshore. Jesteśmy w stałym kontakcie z PSE – podkreślił  Dybowski.

Przedstawiciel Orlenu poinformował, że jego firma chce wybrać partnera offshore do końca roku. Na początku października otrzymała oferty wstępne. -Pod koniec roku określimy, kto potencjalnie będzie tym partnerem. Nie oznacza to, że zawrzemy z nim umowę do końca roku – zastrzegł. – W przyszłym roku czekają nas negocjacje tej umowy i pozyskiwanie wszystkich zgód. Umowy mogą być zawarte przyszłym roku.

PKN Orlen rezerwuje dla siebie 51 procent udziałów w projekcie. Dybowski zapytany o to, kiedy może popłynąć pierwsza energia z farm wiatrowych Orlenu, nie podał konkretnego terminu. Jego zdaniem będzie on zależał od tempa uzyskiwania zgód i pozwoleń, jak decyzje środowiskowe i budowlane. Horyzont czasowy wskazany przez przedstawiciela Orlenu wykracza poza 2023 rok.

Bartłomiej Sawicki/Polska Agencja Prasowa