Wójcik: Elektrownia Opole II – spóźniona inwestycja?

24 stycznia 2014, 14:48 Energetyka
Teresa Wójcik

KOMENTARZ

Teresa Wójcik

Redaktor BiznesAlert.pl

Największa inwestycja Polskiej Grupy Energetycznej  (PGE) – rozbudowa Elektrowni Opole ma ruszyć 1 lutego b.r. Według zapowiedzi prezesa PGE, Marka Woszczyka przedstawionych na posiedzeniu sejmowej komisji nadzwyczajnej do spraw energetyki i surowców energetycznych, wszystkie niezbędne zezwolenia, gwarancje, poręczenia i ubezpieczenia inwestycji inwestor otrzymał i biurokratycznych przeszkód nie będzie. Wszystko pójdzie jak po maśle?

PGE oraz PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna (PGE GiEK) zawarły 20 stycznia br. umowę z bankiem PKO BP o ustanowieniu przez ten Bank limitu gwarancyjnego dla PGE GiEK w wysokości ponad 2,548 mld zł. Beneficjentem gwarancji będzie generalny wykonawca inwestycji, czyli budowy nowych bloków energetycznych na węgiel kamienny nr 5 i 6 w Elektrowni Opole. O łącznej mocy 1800 MW. Koszt całości zatwierdzony w ramach finansowania wewnętrznego przez Radę Nadzorczą PGE ma wynieść 11,6 mld zł.

Projekt przewiduje, że nowe  bloki będą miały sprawność ponad 45 proc., (dziś średnia krajowa bloków wynosi 30-35 proc.), będą spełniać unijną dyrektywę w sprawie emisji i stosować najlepsze dostępne technologie dla obniżenia emisji CO2. Na jednostkę wyprodukowanej energii emisja CO2 będzie o 25 proc. niższa od emisji obecnych bloków.

Do tego miejsca nie ma chyba żadnych wątpliwości. Pierwsza obawa nasuwa się przy harmonogramie inwestycji. Prace przy budowie bloku numer 5 powinny zakończyć się po upływie 54 miesięcy, czyli w ostatnim kwartale 2018 r. Zaś przy budowie bloku numer 6 po 62 miesiącach, w początkach 2019 r. Szczegóły projektu inwestycyjnego jeszcze nie zostały podane, ale terminy są bardzo napięte i nie byłoby nic dziwnego, gdyby zdarzyły się poślizgi, a prąd z nowych bloków do sieci popłynął później. Prezes PGE zastrzegł, że „jak każda inna inwestycja – także Opole II nie jest wolne od ryzyka”. Niestety, nie wiemy jakie to może być ryzyko. Pamiętamy tylko, że ponad rok temu rozbudowa Elektrowni Opole w ogóle stanęła pod znakiem zapytania – poprzedni zarząd uznał ją za nieopłacalną i chciał wycofać się z jej realizacji. Na posiedzeniu sejmowej komisji prezes Marek Woszczyk wyjaśnił, że „od tego czasu zmieniły się uwarunkowania, zarówno rynkowe, jak i regulacyjne”. Zapewne tak, ale też zaważyły inne względy, z którymi musi się liczyć rząd. Wiadomo, że w niedługim czasie Polsce grozi rosnący deficyt energii. PSE zapowiada, że na przełomie 2014/2015 r. nie obejdzie się bez planowych wyłączeń. Co rok tych wyłączeń będzie przybywać. Owe 1800 MW z Opola II, które zasili polski system energetyczny na przełomie 2018/2019 r., jest po prostu niezbędne. I mocno spóźnione. Warto więc może wskazać tych, co zawinili kryjąc się za frazesem o „nieopłacalnej inwestycji”.

Optymistyczne są założenia dotyczące dostaw węgla. Ma je zapewnić kontrakt już podpisany z Kompanią Węglową. Jak się dowiedzieliśmy, w kontrakcie jest zapis przewidujący uwzględnienie sytuacji rynkowej i ewentualne zmiany, gdy nowe bloki będą rozpoczynać produkcję. Ale sytuacja Kompanii Węglowej jest niedobra, wcale nie wiadomo, czy ostatecznie Elektrownia Opole nie będzie skazana na węgiel z importu. Z drugiej strony – budowa nowoczesnych bloków energetycznych na węgiel to może być właśnie ratunek dla kopalń. Na pierwszym polsko-niemieckim forum energetycznym, które odbyło się w ub. tygodniu przedstawiciele strony niemieckiej, niemieccy politycy, zapowiedzieli na II połowę 2014 r. nowe przepisy wspierające ekonomiczną stronę energetyki węglowej. Te nowe przepisy będą spóźnione Niemczech, gdzie deficyt energii może pojawić się w tym samym czasie, co w Polsce. Tyle że u nas jeszcze nie wiadomo kiedy pojawią się uregulowania wspierające energetykę węglową.