font_preload
PL / EN
Energetyka Gaz Węgiel 6 września, 2017 godz. 7:31   

Jakóbik: Zwrot w polityce energetycznej Polski? Sygnały z Krynicy

forum ekonomiczne w Krynicy Forum Ekonomiczne w Krynicy (fot. BiznesAlert.pl)

Przy okazji Forum Ekonomicznego w Krynicy przedstawiciele rządu i spółek wysyłają sygnały o gotowości do mniej węglowej polityki energetycznej – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Pierwszy sygnał pojawił się jeszcze przed Forum. Pomimo zabiegów lobby węglowego Polska Grupa Energetyczna obroniła pierwotny plan budowy bloku gazowego w Elektrowni Dolna Odra koło Szczecina. Jeszcze w czerwcu można było przeczytać, że nowy blok będzie węglowy. Chociaż gaz na polskim rynku jest droższy od węgla (5,5-6 do 2-3 mln zł za 1000 MW), to już budowa obiektu i koszty z tytułu polityki klimatycznej Unii Europejskiej są niższe. Do końca drugiego kwartału 2018 roku zostanie przedstawione studium wykonalności. Nie wiadomo, czy decyzja odnośnie Dolnej Odry oznacza, że PGE porzuci bloki węglowe, ale na pewno zaczyna brać pod uwagę czynniki zewnętrzne, jak polityka klimatyczna, w decyzji o polityce rozwoju mocy wytwórczej. Blok gazowy będzie także bardziej elastyczny, co według rozmówców Dziennika Gazety Prawnej w spółce będzie potrzebne do pracy bilansującej obiektu.

Chociaż w wywiadzie dla BiznesAlert.pl pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski przekonywał, że Polska nie powinna zwiększać zależności od gazu poprzez zwiększanie ilości mocy wytwórczych korzystających z tego paliwa, to obecnie jest bardziej umiarkowany w opiniach. W rozmowie z Polską Agencją Prasową przyznał, że „w polskim systemie elektroenergetycznym jest miejsce na kilka gazowych bloków, które będą pełnić funkcje regulacyjne”. W czerwcu mówił jeszcze o jednym bloku. Warto w tym kontekście przypomnieć, że z bloków gazowych korzysta także PKN Orlen – w Płocku i Włocławku. Bloki gazowe zamierza promować również PGNiG Termika, która buduje bloki gazowe w Stalowej Woli i na Żeraniu.

Jednocześnie minister zapowiedział, że około 4 mld m sześc. gazu rocznie Polska będzie chciała reeksportować z Bramy Północnej do krajów ościennych. Naimski miał na myśli rozbudowany terminal LNG i Korytarz Norweski mogące dać 16-18 mld m sześc. rocznie od 2022 roku. Zastrzegł, że sytuacja może się w ciągu kilku lat diametralnie zmienić. W razie problemów z reeksportem ten surowiec mógłby napędzić polskie bloki gazowe. Celem jednak jest nadal intratna sprzedaż surowca sąsiadom w nawet większych ilościach. Warunkiem będzie ekonomiczna atrakcyjność dostaw z Bramy.

Wiadomo także, że PGE podtrzymuje zainteresowanie koncesjami na morskie farmy wiatrowe Polenergi, o którym pisałem w czerwcu tego roku. Może się jednak pojawić inny państwowy rywal o te aktywa. Rozbudowa portfolio o wiatraki pomogłaby spółce zasilić północno-wschodnią Polskę w energię bez konieczności zwiększania kosztownej emisji CO2 w portfelu.

Prawdziwą bombą byłaby informacja o zaangażowaniu którejś ze spółek elektroenergetycznych pod kontrolą skarbu państwa w farmy wiatrowe. Byłoby to jednak rozwiązanie pozwalające sięgnąć po środki Europejskiego Banku Inwestycyjnego, który potrafi być szczodry, jeżeli nie chodzi o aktywa węglowe. Tych nie wspiera na mocy zapisu regulaminu wykluczającego dofinansowanie projektów węglowych.
Jak podaje Energa, podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy Zdroju Europejski Bank Inwestycyjny (EBI) udzielił kredytów w wysokości prawie 1 mld euro na strategiczne inwestycje w sektorze energetyki i w sektorze naukowo-badawczym. Z tego EBI przeznaczył dla grupy Energa 250 mln EUR na modernizację i rozbudowę sieci dystrybucji energii elektrycznej w północnej i środkowej Polsce. Oprócz dystrybucji EBI mógłby wesprzeć wytwarzanie, ale nie da pieniędzy na węgiel. Rozwiązaniem kompromisowym mogłyby być aktywa gazowe i OZE, w które mogą zainwestować niebawem spółki energetyczne z Polski. Być może udałoby się wykorzystać na ten cel środki planowanego Funduszu Modernizacyjnego w ramach systemu handlu emisjami UE.

Do rozstrzygnięcia pozostaje los energetyk jądrowej. Przedstawiciele ministerstwa energii: minister Krzysztof Tchórzewski, wiceminister Andrzej Piotrowski, a także pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski, przekonywali mnie, że chcą budować atom i znajdą na to środki a model finansowy wykorzystujący środki krajowe będzie zaskakujący, ale w granicach polskich możliwości. Pozostaje do przełamania opór lobby węglowego, co jest możliwe, jeśli spojrzeć na poczynania PGE, oraz ministerstwa środowiska Jana Szyszki. O tym sporze pisałem więcej gdzie indziej. Chociaż w mediach pojawiają się różne liczby, to minister Tchórzewski powiedział na Forum Ekonomicznym, że Polska „potrzebuje trzyblokowej elektrowni jądrowej o mocy około 4500 MW. Argumentem ma być także walka z emisją.

Wygląda zatem na to, że po licznych dyskusjach rząd i spółki uwzględniły w swych planach istotny czynnik zewnętrzny, jakim jest polityka klimatyczna Unii Europejskiej, pod którą Polska także jest podpisana. Może to znaleźć odzwierciedlenie w zapowiadanej na drugą połowę tego roku aktualizacji Polityki Energetycznej Polski do 2030 roku. Pisałem w przeszłości, że węglowy status quo jest nie do utrzymania. Czy należy się spodziewać kolejnych wieści o zwrocie w polityce energetycznej kraju?