Wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk po cichu zleciła analizę usunięcia części leków z listy bezpłatnych medykamentów dla seniorów. Zlecenie ominęło Biuletyn Informacji Publicznej. Ministerstwo zapewnia, że nie ma się czym martwić. Na pewno?
27 kwietnia 2026 roku Janusz Cieszyński — były wiceminister cyfryzacji i sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w rządach Zjednoczonej Prawicy, a w latach 2020–2021 pełnomocnik rządu do spraw szczepień — opublikował na platformie X treść pisma, które wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk skierowała do Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT).
Wynikało z niego, że wiceminister zwróciła się o przygotowanie wariantu usunięcia z listy leków bezpłatnych dla seniorów pozycji, dla których dopłata pacjenta jest symboliczna, ale liczba refundowanych opakowań generuje znaczny wpływ na budżet płatnika publicznego. Innymi słowy: leki tanie dla pacjenta, lecz kosztowne dla państwa z racji masowego stosowania.
Cieszyński zwrócił uwagę na dwa dodatkowe fakty. Termin odpowiedzi AOTMiT wyznaczono na tydzień po głosowaniu nad wotum nieufności dla minister Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Oraz — co równie istotne — zlecenie nie zostało opublikowane w Biuletynie Informacji Publicznej, choć obowiązujące zasady tego wymagają.
Dyplomatka w gabinecie lekarskim
Katarzyna Kacperczyk to postać dość nietypowa w resorcie zdrowia. Mówią o niej, że zachowuje się jak typowy oficer… Przez wiele lat pełniła wysokie funkcje urzędnicze i dyplomatyczne w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, w tym dyrektora Departamentu Współpracy Ekonomicznej oraz podsekretarza stanu w latach 2013–2016, odpowiedzialnego za wsparcie interesów polskiej gospodarki i polskich przedsiębiorstw.
Nominację na wiceministra MSZ otrzymała za czasów, gdy resortem kierował Radosław Sikorski, jednak przetrwała zmianę władzy — po odwołaniu w sierpniu 2016 roku przeszła do gabinetu politycznego premiera Beaty Szydło jako jej główny doradca.
Kariera ponad podziałami politycznymi — od Sikorskiego do Szydło — to osobliwość, która w 2024 roku pozwoliła jej trafić do Ministerstwa Zdrowia. Minister Izabela Leszczyna powierzyła jej inwestycje i nadzór nad Krajowym Planem Odbudowy. Polityki lekowej nie było w opisie stanowiska.
Ciche zlecenie, głośne skutki
Sama treść pisma do Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji — w wersji opisanej przez Cieszyńskiego — nie mówi o bezpieczeństwie lekowym. Mówi o lekach, których liczba refundowanych opakowań generuje znaczny wpływ na budżet. To inne kryterium selekcji. I bardziej niepokojące z punktu widzenia pacjenta niż sugerują oficjalne komunikaty ministerstwa.
Dodatkowym problemem pozostaje tryb zlecenia. Zgodnie z obowiązującymi przepisami zlecenia kierowane do Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji powinny trafiać do publicznego rejestru. To nie jest wymóg formalny — to jeden z fundamentów przejrzystości systemu refundacyjnego, który pozwala środowiskom medycznym, organizacjom pacjentów i opinii publicznej śledzić, jakie zmiany są planowane i na jakim etapie się znajdują. Tym razem tego nie było.
Ministerstwo odpowiada, ale nie na wszystkie pytania
Redakcja Biznes Alert zwróciła się do ministerstwa z pięcioma konkretnymi pytaniami. Odpowiedź, jaką otrzymała, jest pouczająca — nie tyle tym, co zawiera, ile tym, czego w niej brak.
Resort potwierdził sam fakt zlecenia analizy, ale obudował go szerokim kontekstem: wzrost wydatków na darmowe leki z 3,5 mld zł w 2023 roku do ponad 9 mld zł dziś, konieczność monitorowania wydatkowania środków publicznych, bezpieczeństwo lekowe państwa i groźba uzależnienia od tanich generycznych leków sprowadzanych z Azji. To argumenty poważne i zasługujące na uwagę.
Problem w tym, że ministerstwo nie odpowiedziało na pytanie o konkretne leki objęte analizą ani o liczbę seniorów, których zmiany mogłyby dotyczyć. Na pytanie o brak publikacji zlecenia w Biuletynie Informacji Publicznej — żadnej odpowiedzi. Na pytanie o timing, czyli wyznaczenie terminu odpowiedzi Agencji bezpośrednio po głosowaniu nad wotum nieufności — również milczenie.
Bezpieczeństwo lekowe czy cięcia budżetowe?
Ministerstwo w swojej odpowiedzi postawiło sprawę następująco: analizy kosztowe najtańszych leków na darmowych listach były przeprowadzane przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji już w 2020, 2022 i 2023 roku, więc obecne zlecenie wpisuje się w rutynowe procedury.
Nowym elementem ma być kwestia bezpieczeństwa lekowego — czyli przegląd pod kątem nadmiernego uzależnienia od leków generycznych produkowanych poza Europą. Resort zapowiedział nawet rozszerzenie listy leków bezpłatnych o nowe terapie gastroenterologiczne, endokrynologiczne, diabetologiczne i urologiczne.
Gdyby na tym się skończyło, sprawa byłaby prosta. Kłopot w tym, że treść pisma do Agencji — tak jak opisał je Cieszyński — nie operuje kryterium bezpieczeństwa lekowego. Operuje kryterium wpływu na budżet. Różnica jest istotna: pierwsze kryterium służy ochronie pacjenta, drugie — oszczędnościom. Ministerstwo w odpowiedzi dla Biznes Alert nie wyjaśniło tej rozbieżności.
Program dla milionów — decyzje bez konsultacji
Program bezpłatnych leków dla seniorów — rozszerzony z grupy 75+ do 65+ — to jedna z niewielu reform ostatnich lat, którą popierali wyborcy niemal wszystkich opcji politycznych. Obejmuje dziś miliony Polaków i realnie odciąża ich domowe budżety. Decyzje o ewentualnych zmianach w tym programie powinny być podejmowane w warunkach pełnej przejrzystości, z udziałem środowisk medycznych i po konsultacjach publicznych.
Kacperczyk jest absolwentką Instytutu Stosunków Międzynarodowych UW, Uniwersytetu Columbia w Nowym Jorku oraz Instytutu Europejskiego na Uniwersytecie Kraju Saary. Przez lata zajmowała się dyplomacją ekonomiczną, następnie pracą naukową w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.
To solidne wykształcenie i bogate doświadczenie — ale w zupełnie innej dziedzinie niż polityka lekowa. Pytania, kto rzeczywiście stoi za zleceniem do Agencji i kto ponosi za nie polityczną odpowiedzialność, pozostają bez odpowiedzi.
Ministerstwo zapewnia, że pacjenci mogą czuć się bezpieczni. Być może. Ale w demokratycznym państwie bezpieczeństwo obywateli nie powinno opierać się na zapewnieniach urzędników. Powinno opierać się na jawności działania władzy. A tej — jak wynika z nieupublicznionego zlecenia do Agencji — w tej sprawie zabrakło.
BA


