Czy ustawa o cenach energii to koniec rynku energetycznego w Polsce? (RELACJA)

25 kwietnia 2019, 12:45 Energetyka
panel europower Panel ,,Jak ograniczyć wzrosty cen energii?” podczas konferencji EuroPOWER / fot. BiznesAlert.pl

Mimo ustawy o cenach energii sytuacja na rynku energetycznym w Polsce jest coraz bardziej niepewna. Niewykluczone, że ta niepewność może potrwać dłużej – podkreślali uczestnicy odbywającej się w ramach 29. edycji Konferencji EuroPower dyskusji ,,Jak ograniczyć wzrosty cen energii?”. Patronem medialnym wydarzenia jest BiznesAlert.pl

– Ustawa o cenach energii to koniec rynku energii w Polsce – mówił Maciej Bando, prezes Urzędu Regulacji Energetyki. – Nie wiem co będzie z tym galimatiasem. Cofnęliśmy się o 30 lat. Cały proces budowania prywatnych podmiotów chyba się kończy. Otworzono drzwi, które nie powinny zostać otwarte. Tego nie da się szybko odwrócić. Rynek można łatwo zniszczyć, ale jego budowa wymaga siły i czasu. Ustawa o cenach energii podważyła stabilność reguł na jakich się on opiera. To dla niego ogromna szkoda. Cały świat na nas patrzy. Po takich sygnałach inwestorzy mogą chcieć poczekać – stwierdził.

Dopytywany o to czy Komisja Europejska powinna zainterweniować na rynku uprawnień do emisji CO2 zalecił jego obserwację, a nie gwałtowną interwencję. – Raczej nie powinno nam zależeć na spadku cen uprawnień. Jeżeli sprzedajemy uprawnienia i chcemy finansować osłony socjalne dla gospodarstw domowych, związane z cenami energii to zależy nam, żeby cena była jak najwyższa. Zalecałbym spokojną obserwację. Czas na interwencję przyjdzie – dodał.

W kontekście regulacji dotyczących cen energii zwrócił uwagę, że szczególną trwogą napełnia go los małych firm, które opierają swoją działalność na bieżących obrotach, ponieważ ze względu na niepewność regulacyjną poniosą one gigantyczne straty. – Te firmy są brutalnie wypychane z rynku – dodał prezes URE.

– Współczuje również kierownictwu spółek energetycznych. Zwłaszcza biorąc pod uwagę panującą niepewność. Możemy dojść do momentu, gdy spółki obrotu będą musiały podejmować radykalne decyzje. Jak się to ma do nadzoru właścicielskiego? – pytał Maciej Bando.

Zaapelował również o poszanowanie instytucji regulacyjnych w kraju. – Pozwólmy im działać, zamiast szukać sukcesów tam, gdzie nie trzeba – dodał.

Na niepewność regulacyjną zwracał również uwagę prezes Towarowej Giełdy Energii Piotr Zawistowski. – To zmiana zasad gry w trakcie gry. Sędzia w tym meczu przesuwa linie na boisku. Przesuwa się pole karne, ale i wielkość bramki. Rynek, a zwłaszcza energetyczny potrzebuje stabilności. Nie wiadomo co będzie w 2020 roku – stwierdził.

Wyraził również obawy, że ustawa o cenach energii może negatywnie wpłynąć na jej obrót na TGE. – Liczba podmiotów obracających energią może się skurczyć, co może mieć negatywny wpływ na giełdę. TGE po coś jest i nie tylko żeby zarabiać. Rynek potrzebuje stabilnych reguł. Te będą przyciągały inwestorów – dodał prezes Zawistowski.

– Obecna ustawa nie przewidziała wszystkim scenariuszom. Istnieje wokół niej wiele wątpliwości, na przykład czy zawarte w niej rozwiązania nie są pomocą publiczną – powiedział Marek Niechciał, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Zaznaczył jednak, że to Komisja Europejska ostatecznie rozstrzygnie czy proponowane przez resort energii rozwiązania są nieuzasadnioną pomocą publiczną. – Jeśli zdecyduje, że są, wówczas spółki będą musiały zwrócić ją z odsetkami, czego w wielu przypadkach mogą nie dać rady udźwignąć – dodał.

Głos w dyskusji zabrał również Marek Kulesa z Towarzystwa Obrotu Energią. – Ustawa o cenach energii zmieniła rynek. Od początku sektor wskazywał na niedociągnięcia w jej treści m.in., jeśli chodzi o jej zakres podmiotowy. Zapomniano o konsultacjach. Projekt ustawy został błyskawicznie przegłosowany. Nie wiemy, jak będą wyglądały rekompensaty. Ponadto czeka nas kolejna nowelizacja. Trudno jest oczekiwać od spółek, aby kontraktowały energię nie wiedząc jaka będzie wysokość rekompensat – stwierdził. Jednocześnie nie wykluczył kolejnych nowelizacji ustawy.

Spółki, a zwłaszcza te zużywające duże wolumeny energii zaczynają myśleć o zapewnieniu własnych źródeł wytwórczych. Takie działania podejmuje między innymi KGHM. Jak zapowiedział Radosław Stach, wiceprezes ds. produkcji w KGHM Polska Miedź, spółka chce inwestować we własny park wytwórczy. – Zgodnie ze strategią rozwoju chcemy, aby do 2030 roku 50 proc. generowanej przez nas energii pochodziło z OZE – powiedział.