Jakóbik: Neutralność klimatyczna może wyprzedzić szacunki. Czas na plan dla Śląska

24 września 2020, 07:31 Energetyka
Kopalnia górnictwo
fot. pixabay.com

Związki zawodowe górników i rząd spierają się o tempo transformacji energetycznej. Nowe informacje z rynku przemawiają za odejściem od węgla bliżej 2050 roku proponowanego przez rząd niż 2060, za którym obstają związki – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Sygnały do zmian

– Według nieoficjalnych informacji osób zbliżonych do toczących się negocjacji, w środę podstawą rozmów był przedstawiony przez stronę rządową projekt porozumienia, w którym znalazły się proponowane konkluzje z dotychczasowych rozmów – podaje Polska Agencja Prasowa. Rząd chciałby odejścia od węgla w 2050 roku, a związki zawodowe – w 2060 roku. Rozmowy mają być kontynuowane w czwartek, 24 września. PAP informuje, że Polska ma podążać niemieckim modelem ewolucyjnej transformacji energetycznej. To dotychczasowy owoc rozmów rządu ze związkowcami. Ten model został opisany w BiznesAlert.pl w grudniu 2019 roku.

Amerykańska firma General Electric ogłosiła, że nie zainwestuje już w budowę nowych bloków węglowych. To ona miała budować Elektrownię Ostrołęka C, która została przestawiona na gaz. Część związków zawodowych górników domaga się powrotu do koncepcji węglowej. GE ogłosiła 21 września, że nie zainwestuje w nowe bloki węglowe, choć będzie serwisować istniejące. Zwolennicy decyzji GE przypominają, że prawie żadna jednostka tego typu nie powstała w USA ani Unii Europejskiej od ponad pięciu lat. Oznacza to, że decyzja GE nie wynika z ideologii, ale warunków rynkowych. Amerykanie zamykają część działalności, na którą nie będzie popytu. Należy przypomnieć, że wyjątkiem jest nowy blok Elektrowni Datteln w Niemczech, który powstał po dekadzie opóźnienia. Dla uczciwości warto przypomnieć, że węglowa Ostrołeka także miała zapewnione wsparcie z rynku mocy wynegocjowane jeszcze przez ministerstwo energii z Komisją Europejską. Jednakże Orlen i Energa spojrzały na projekt z punktu widzenia ekonomicznego i wybrały gaz. Trudno będzie spełnić postulat związkowców i cofnąć tę decyzję.

Kolejny argument za zdecydowanymi zmianami płynie z Chin. Przewodniczący Xi Jinping ogłosił, że Chiny osiągnie szczytową emisję CO2 przed 2030 rokiem i neutralność klimatyczną w 2060 roku. Deklaracja padła na Zgromadzeniu Ogólnym Organizacji Narodów Zjednoczonych. Komentatorzy cytowani przez BBC przekonują, że Państwo Środka chce wypełnić próżnię po USA, które odmawiają deklaracji w sprawie neutralności klimatycznej. Li Shuo z Greenpeace Asia przekonuje, że Xi zamierza wykorzystać agendę klimatyczną w celach geopolitycznych. Chińczycy rywalizują i próbują prezentować się w roli zwolennika wspólnej, ambitnej polityki w kontraście do polityki unilateralnej Donalda Trumpa, który wypisał USA z porozumienia klimatycznego dokonując wolty względem swego poprzednika Baracka Obamy obstającego za układem. Deklaracja Pekinu będzie trudna do weryfikacji, także ze względu na to, że jego dane statystyczne na temat gospodarki są kwestionowane podobnie jak kiedyś liczby prezentowane przez Związek Sowiecki. Warto ją także zniuansować. Państwo Środka chce być neutralne klimatycznie w 2060 roku, ale zamierza osiągnąć szczyt emisji CO2 w 2030 roku. Oznacza to, że czeka je jeszcze dekada wzrostu emisji związanej z rozwojem gospodarczym i budową nowych mocy konwencjonalnych. Okazją do weryfikacji będzie publikacja Czternastego planu pięcioletniego Chin na lata 2021-25 roku do zatwierdzenia na początku przyszłego roku. Obecny zakłada wzrost udziału źródeł niekonwencjonalnych w miksie do 15 procent w 2020 roku. Jednak dane ekonomiczne z sektora węgla pozwalają postawić tezę, że budowa nowych mocy tego typu co najmniej spowolni. Według Carbon Brief istniejące jednostki zatwierdzone do budowy w poprzedniej dekadzie w ramach pakietu stymulacyjnego gospodarki są używane w coraz mniejszym stopniu. Węgiel odpowiadał za 57,7 procent energii wytworzonej w Chinach w 2019 roku. Moce węglowe wzrosły o około 40 GW w 2019 roku, czyli o cztery procent. Jednak wykorzystanie bloków węglowych w Państwie Środka spadło wówczas poniżej 50 procent. Chińczycy zderzają się zatem ze zjawiskiem nadpodaży mocy węglowych i mogą je skorygować zgodnie z celem dążenia do neutralności klimatycznej w 2060 roku.

Ewolucyjna transformacja energetyczna Polski

Sygnały GE i Państwa Środka to kolejne argumenty za przygotowaniem ewolucyjnej transformacji energetycznej w Polsce, która z jednej strony pozwoli zaplanować dekarbonizację, a z drugiej pakiet socjalny dający górnikom jasną wizję przyszłości w sektorze wydobywczym lub poza nim w zależności od indywidualnych decyzji. Kolejny argument to przyspieszająca polityka klimatyczna Unii Europejskiej z podniesieniem celu redukcji emisji z 40 do 55 procent w 2030 roku proponowanym przez Komisję Europejską. Należy przypomnieć, że radykalizm Polityki Energetycznej Polski do 2040 roku (tzw. strategii energetycznej) kwestionowanej przez związkowców miał zależeć od tego ostatniego czynnika. Sygnał z Brukseli sugeruje, że udział węgla planowany w tym dokumencie na 11-28 procent w 2040 roku będzie bliższy tej niższej liczbie.

Pierwotny plan przygotowany przez Polską Grupę Górniczą i przedstawiony dziennikarzom przez ministerstwo aktywów państwowych, ale odrzucony przez związkowców, zakładał przeznaczenie w pierwszym etapie nawet 5 mld złotych na programy osłonowe związane ze zmianą zatrudnienia oraz programami dobrowolnych odejść z górnictwa. Część tych środków miałaby pochodzić z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji stworzonego na poziomie unijnym dzięki działaniom Polski na czele z prof. Jerzym Buzkiem, który był pomysłodawcą tego rozwiązania. Należy już teraz przygotować konkretne projekty, które pozwolą sięgnąć po zasoby tego funduszu w 2021 roku. Rozmowy z górnikami powinny zmierzać do konkluzji. Należy przedstawić plan transformacji regionów pogórniczych, które uspokoją mieszkańców miejscowości jak Ruda Śląska z gospodarczą monokulturą węgla, że znajdą alternatywę. Warto czerpać z doświadczenia innych regionów, jak okolice Zespołu Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin, które mają już plan dekarbonizacji i zastępowania miejsc pracy w górnictwie innymi. Pracownicy ZE PAK mają zostać przekwalifikowani między innymi do pracy przy fotowoltaice w centrum szkoleniowym Odnawialnych Źródeł Energii w Koninie. ZE PAK ogłosił także rezygnację z odkrywki Ościsłowo. Przejrzysty plan transformacji powinien ograniczyć niepokoje społeczne związane z tą decyzją. Inne regiony potencjalnie pogórnicze zasługują na podobny program. Związkowcy mają zatem prawo oczekiwać od rządu map drogowych zmian na Śląsku, które powinny jak najszybciej trafić do opinii publicznej dla dobra konsensusu społecznego wokół transformacji.

Czas na plan dla Śląska

Neutralność klimatyczna w 2050 roku nie została jeszcze formalnie poparta na poziomie krajowym przez Polskę. Warunki rynkowe i regulacyjne przyspieszają jednak zmiany w sektorze węglowym, więc warto je zaprogramować tak, aby miały jak najłagodniejsze oddziaływanie społeczne. Czas na decyzję się kończy. Oby nie zahamowała jej rekonstrukcja rządu, na którą czekają wszyscy ministrowie, także ci odpowiedzialni za politykę energetyczno-klimatyczną kraju.