Jakóbik: Proszę Państwa, czwartego czerwca 2020 roku skończył się w teorii Nord Stream 2 (ANALIZA)

5 czerwca 2020, 07:30 Energetyka
Fragment instalacji Nord Stream

Projekt nowych sankcji USA wobec Nord Stream 2 przedstawiony czwartego czerwca zawiera komponent, który nie został wymieniony w przeciekach na ich temat. Blokada certyfikacji gazociągu dodatkowo zwiększa szanse, że gazociąg nie powstanie – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Nowe sankcje USA wobec Nord Stream 2 to więcej starych

Senatorzy amerykańscy odpowiedzialni za projekt poszerzenia istniejących sankcji wobec Nord Stream 2 zaprezentowali go na stronie internetowej czwartego czerwca. Dokument głosi, że „nowe sankcje” to faktycznie poszerzona lista podmiotów objętych „starymi” sankcjami podpisanymi przez prezydenta USA Donalda Trumpa w grudniu 2019 roku. Mają więc charakter retroaktywny i zadziałają po przejściu przez obie izby parlamentu amerykańskiego i nowym podpisie prezydenta.

Lista podmiotów objętych sankcjami zostanie poszerzona o statki zaangażowane w jego budowę, podmioty zaopatrujące je (statek Akademik Czerski potrzebuje dostaw z wykorzystaniem innych jednostek), ubezpieczycieli, porty przyjmujące te jednostki i wszelkie firmy certyfikujące Nord Stream 2 w celu umożliwienia mu pracy. Ten ostatni element jest novum w stosunku do przecieków Bloomberga i Reutersa publikowanych jeszcze trzeciego czerwca w BiznesAlert.pl.

Jakóbik: Amerykanie mierzą w miękkie podbrzusze Nord Stream 2

Uderzenie w Danii?

Gazociąg Nord Stream 2 musi zostać certyfikowany przez niezależną firmę w celu potwierdzenia, że jest gotów do pracy. Materiały budowlane potrzebne do ukończenia gazociągów w Unii Europejskiej muszą mieć certyfikat zgodności z wymogami unijnymi i po ukończeniu budowy dochodzi do ich weryfikacji. Można o tym przeczytać na stronie operatora Nord Stream 2 AG, który zapewnia, że „ukończony gazociąg ma przejść dalsze testy autorstwa niezależnego podmiotu certyfikującego, zanim będą mogły ruszyć dostawy”. Natomiast w tłumaczeniu zgody Duńskiej Agencji Energii na budowę Nord Stream 2 jest wzmianka o tym, że „weryfikująca strona trzecia wyda „Certyfikat zgodności” potwierdzający, że instalacje spełniają obowiązujące przepisy, normy i specyfikacje techniczne Nord Stream 2 AG. Duńska Agencja Energii wymaga przedłożenia Duńskiej Agencji Energii „Certyfikatu zgodności”, gdy będzie on dostępny, ale przed datą uruchomienia instalacji rurociągu. Oznacza to, że rzeczona firma odpowiedzialna za certyfikację zostanie objęta sankcjami USA, jeżeli spróbuje ją przeprowadzić na potrzeby Nord Stream 2. Natomiast bez certyfikacji gazociąg nie będzie mógł rozpocząć dostaw. To kolejna przeszkoda po sankcjach wobec ubezpieczycieli. Bez ubezpieczenia DEA nie wyda zgody na ukończenie gazociągu na wodach duńskich. Jednak nawet gdyby znalazł się ubezpieczyciel odporny na sankcje, trudno będzie znaleźć podmiot certyfikujący, który się ich nie boi. Gazprom chwali się substytucją importu, która faktycznie nie przynosi sukcesów, czego dowodem mogą być problemy projektu Siła Syberii, ale może mieć problem ze znalezieniem firmy rosyjskiej certyfikującej standardy europejskie.

Uderzenie w Niemczech?

Nie wiadomo, czy legislacja zaproponowana w USA mogłaby także zostać odniesiona do certyfikacji operatora Nord Stream 2. Zgodnie ze zrewidowaną dyrektywą gazową, której ma podlegać gazociąg, ma on być niezależny od Gazpromu. Rosjanie mogą zastosować różne rozwiązania w celu realizacji przepisów europejskich. Natomiast niemiecki regulator Bundesnetzagentur ma certyfikować taki podmiot, a jego ocena będzie potem podlegać ocenie Komisji Europejskiej w celu potwierdzenia jego niezależności od Gazpromu, czyli dostawy, w zgodzie z zasadą rozdziału właścicielskiego z trzeciego pakietu energetycznego. Podobną certyfikację przeprowadził polski Urząd Regulacji Energetyki względem Gaz-Systemu w 2014 roku, kiedy przyznał polskiemu operatorowi „certyfikat spełnienia kryteriów niezależności w związku z wykonywaniem funkcji operatora systemu przesyłowego na sieciach własnych”. Kusząca jest teza, że Amerykanie mogliby objąć sankcjami Niemców za próbę doprowadzenia do certyfikacji operatora Nord Stream 2, ale zweryfikuje ją dopiero interpretacja prawników. Projekt ustawy wspomina o podmiotach zapewniających „certyfikację niezbędną do lub związaną z pracą gazociągu Nord Stream 2”. To szeroka definicja, bo obie certyfikacje: wymagana przez DEA i Komisję Europejską, są niezbędne do rozpoczęcia pracy spornej magistrali.

Jakóbik: Niemcy nie wyjmą Nord Stream 2 spod prawa, ale jak Rosjanie je wdrożą?

Czy czwartego czerwca skończył się Nord Stream 2?

Podsumowując, nowe-stare sankcje USA wobec Nord Stream 2 mogą uniemożliwić jego ukończenie lub uruchomienie dostaw. Jeżeli nawet Rosjanie znajdą sposób na zapewnienie sobie pozytywnej decyzji DEA, to będą mieli problem z spełnieniem wymogów niezbędnych do rozpoczęcia pracy Nord Stream 2. Jeżeli dodać do tego niekorzystne warunki rynkowe obniżające zapotrzebowanie na nową przepustowość (kryzys cen gazu i zapotrzebowania w Europie) oraz uwiązanie przy szlaku ukraińskim umową przesyłową do 2024 roku, jest coraz mniej przesłanek za tym, aby projekt został ukończony z rocznym opóźnieniem do końca 2020 roku lub większym, do pierwszego kwartału 2021 roku, zgodnie z nowymi zapowiedziami oficjalnymi. Opóźnienie może być jeszcze większe. Projekt może zostać także zamrożony do czasu pojawienia się bardziej sprzyjających warunków. Jedyna szansa dla Nord Stream 2 to zręczne ominięcie sankcji USA, których zagęszczenie praktycznie wyklucza taki manewr.

Jakóbik: Czy Nord Stream 2 umrze na koronawirusa? (ANALIZA)