Europosłowie bronią polskich cementowni

14 października 2020, 13:15 Alert
Parlament Europejski UE Unia Europejska PE

W kwestii polskiego przemysłu cementowego nasi europosłowie, niezależnie od opcji politycznej, mówią zazwyczaj jednym głosem – wynika z debaty „Przemysł cementowy w Polsce – spajamy Europejski Zielony Ład”. Pretekstem spotkania była prezentacja raportu EY podsumowującego 30 lat transformacji tego sektora oraz wyzwania, które go jeszcze czekają – poinformowała Polska Agencja Prasowa (PAP).

Wartość dodana

W komunikacie PAP czytamy, że polski przemysł cementowy jest trzecim co do wielkości w Unii Europejskiej. Wspólnie z budownictwem generuje dwa miliony miejsc pracy, wytwarza też osiem procent PKB, a uwzględniając powiązania z innymi sektorami oceniany jest na ponad 13 procent PKB. Branża cementowa zapewnia też łączną wartość dodaną dla gospodarek lokalnych oraz sektora finansów publicznych na poziomie 3,8 miliarda złotych w skali roku.

Stowarzyszenie Producentów Cementu obchodzi w 2020 roku trzydziestolecie swojej działalności. Z tej okazji firma konsultingowa EY przygotowała obszerny dokument podsumowujący wpływ sektora na gospodarkę naszego kraju. Został on przestawiony podczas konferencji w Centrum Prasowym Polskiej Agencji Prasowej.

– Stowarzyszenie reprezentuje 13 zakładów cementowych, zlokalizowanych głównie w południowej części Polski. Tutaj występują w dostatecznej ilości wapienie, które pozwalają na produkcję cementu w pełnym cyklu. Jedyny zakład w centrum kraju znajduje się na Kujawach – mówił Krzysztof Kieres, przewodniczący Stowarzyszenia Producentów Cementu.

Z raportu EY wynika, że cementownie nie tylko stymulują rozkwit sektora budowlanego, ale mają zdecydowany wpływ na lokalną gospodarkę regionów, w których się znajdują.

– Na przykład w powiecie opatowskim blisko 30 procent gospodarki powiatu jest efektem funkcjonowania branży cementowej. Te dwucyfrowe efekty odnotowujemy również w przypadku powiatu pajęczańskiego czy krapkowickiego – wskazywał w trakcie prezentacji raportu Marek Rozkrut z EY.

Jego kolega z EY, Zbigniew Liptak położył nacisk na ogromne zmiany, jakie w ciągu ostatnich 30 lat zaszły w sektorze cementowym. „Branża nie dosyć, że sama się przetransformowała, to była jeszcze swoistym inkubatorem dla innych przemysłów. Czy powstałaby w Polsce branża dojrzałych RDF-ów, gdyby nie klient, który w pewnym momencie zdecydował się kupować towar powyżej miliona ton tego paliwa. Wyprzedziło to znacznie koncepcje gospodarki w obiegu zamkniętym” – mówił Liptak.

RDF-y (ang. Refuse Derived Fuel) to przede wszystkim nadające się do spalania przetworzone odpady komunalne. Ich wykorzystanie znacznie zmniejsza zużycie paliw kopalnych, jest więc rozwiązaniem ekologicznym. „A resztki tych odpadów wkomponowują się w strukturę klinkieru, a potem betonu i już w nich zostają. Cementownie są teraz zakładami czystymi, przyjaznymi środowisku, nastąpiła redukcja ilości i emisji pyłów, powstających w cementowniach” – mówił Krzysztof Kieres.

Mimo znaczącej redukcji emisji CO2 zakłady wciąż produkują pewne ilości tego gazu cieplarnianego. Proces wytwarzania cementu opiera się bowiem na wypalaniu w piecu cementowym w wysokiej temperaturze takich surowców jak: wapień, wapień marglisty, margiel, glina czy iłołupek. – Nie jesteśmy w stanie uniknąć emisji procesowej przy produkcji cementu, która wynika po prostu z reakcji chemicznych. Trwają prace mające na celu jej zmniejszenie – wyjaśniał Kieres. Obecnie znaczna część uprawnień do emisji CO2 jest dokupowana na wolnym rynku, a to podraża koszty produkcji cementu.

Prezentacji raportu EY towarzyszyła debata na temat miejsca polskiego przemysłu cementowego w rozwiązaniach Europejskiego Zielonego Ładu. W świetle założeń tej strategii do 2050 roku kraje Unii powinny przestawić się na ekologiczną, zeroemisyjną gospodarkę o obiegu zamkniętym.

Grzegorz Tobiszowski, poseł do Parlamentu Europejskiego (PiS) podkreślił, że mimo różnic politycznych, w sprawie cementowni i Zielonego Ładu polscy parlamentarzyści w Brukseli mają zawsze to samo lub prawie to samo zdanie. – To dobrze rokuje. Nie dyskutujemy „czy”, tylko „jak”. Bardzo cenne jest to, iż wzmacniamy głos rządowy, a w parlamencie europejskim pokazujemy głos istotnej branży nie tylko w Polsce, ale i w Europie – powiedział.

Zaznaczył, że obciążenia związane z kupowaniem uprawnień emisyjnych stanowią znaczne koszty. Wprowadzanie Europejskiego Zielonego Ładu wpływa więc na konkurencyjność naszych cementowni.

– Nie możemy zapominać także o tym, że dodatkowym czynnikiem ryzyka dla branży cementowej jest wprowadzenie wkrótce rynku mocy i zastosowanie tzw. opłaty mocowej, która także może spowodować pogorszenie konkurencyjności całej branży – zauważył z kolei poseł do PE Krzysztof Hetman (PSL). Opłata mocowa ma zapewnić bezpieczeństwo energetyczne (stałe dostawy prądu). Finansowane będzie utrzymywanie rezerw energii przez elektrownie węglowe.

Poseł Hetman podkreślił, że tylko w ciągu ostatnich dwóch lat koszt energii elektrycznej wzrósł o 40 procent. To więcej niż w innych krajach Europy. W tych warunkach trudno jest zachować konkurencyjność naszej branży cementowej.

– Miesiąc temu Komisja Europejska zamknęła listę branż, które mogłyby z powodu rosnących cen energii uzyskiwać rekompensaty. Niestety, branży cementowej na niej nie ma. Formalnie, do roku 2030 ta lista jest zamknięta. Do czerwca 2021 roku KE będzie musiała przedstawić pakiet zmian prawnych związanych z ETS-em (Europejskim Systemem Handlu Emisjami, przyp. red). A jeśli będzie do nich dochodziło, nie można wykluczyć, że i tę listę trzeba będzie jeszcze raz przedyskutować – mówił poseł Hetman.

W podobnym duchu wypowiadał się także inny polityk PSL zasiadający w PE – Adam Jarubas. – Unia potrzebuje być liderem i ma najbardziej na świecie ambitny plan redukcji emisji. Ale musi też patrzeć na otoczenie gospodarcze, w parlamencie nie powinniśmy dyskutować tylko z poziomu międzynarodówki globalnej klimatycznej – powiedział.

O roli przemysłu cementowego w gospodarce odpadami mówił poseł na Sejm Andrzej Grzyb (PSL). Podkreślił, że wprowadzenie przez Unię zasad gospodarki obiegu zamkniętego oraz całego pakietu regulacji z tym związanych właściwie kończy erę budowy spalarni. Cementownie były i są jednym z głównych podmiotów biorących w tym udział, bo przetwarzają wspomniane już wcześniej odpady komunalne.

Podczas debaty nie zabrakło także tematu wpływu pandemii koronawirusa na funkcjonowanie branży. Wdraża ona wszelkie procedury bezpieczeństwa i pomimo niesprzyjających warunków notuje wyniki produkcji niewiele gorsze od ubiegłorocznych. Spowolnienie było widoczne dopiero w drugim kwartale tego roku. – Na przyszły rok patrzymy z umiarkowanym optymizmem, chociaż w porównaniu do rekordowego 2019 roku na pewno zauważalny będzie spadek produkcji. Natomiast poziom 17-17,5 mln ton w skali Europy nadal będzie bardzo dobrym wynikiem – podkreślił Janusz Miłuch, członek zarządu Stowarzyszenia Producentów Cementu.

Polska Agencja Prasowa/Jędrzej Stachura

Minister do premiera: Jak obroni pan cement przed polityką klimatyczną?