Unia Europejska wskazała Polskę jako jednego z najważniejszych dostawców pierwiastków ziem rzadkich. Zakład rafinacji ziem rzadkich powstanie w Puławach, a surowiec będzie pochodził z Malawi. Chiny obecnie odgrywają kluczowe znaczenie w tym sektorze.
Wybór przez UE Polski jako jednego z najważniejszych dostawców pierwiastków ziem rzadkich w Europie, jest zaskoczeniem, gdyż nie ma własnych ich złóż. Dostawy surowca do projektowanego zakładu w Puławach mają pochodzić z oddalonego o 11 tysięcy kilometrów Malawi, kraju położonego w południowo – wschodniej Afryce, bez dostępu do morza. Dla kontrastu w wykazie UE pominięto czwarte na świecie złoże REE w Szwecji, które ma do dyspozycji gotowe zakłady przetwarzania znajdujące się w Estonii.
Unia Europejska 25 marca opublikowała dokument dotyczący jej priorytetów w wydobyciu i przetwarzaniu surowców strategicznych na swoim terytorium. Z przeglądu 47 projektów najwięcej przypadło Francji, Hiszpanii i Finlandii. Polska z dwoma projektami jest w końcowej części tej listy. Pierwszym z nich jest pozyskiwanie metali ze złóż KGHM, co ze względu na unikalność wydobywanych tu polimetalicznych rud jest czymś naturalnym. Na liście uwzględniono projekt dotyczący pierwiastków ziem rzadkich w Polsce, który ma być realizowany przez kanadyjską firmę Mkango.
Puławskie Azoty i złoże w Malawi
Strategiczny projekt UE związany jest z budową rafinerii metali ziem rzadkich na terenie puławskich Azotów. Inwestycja ta ma być zrealizowana w latach 2027 – 2028. Projektowany zakład rafinacji pierwiastków ziem rzadkich w Puławach będzie przetwarzał surowiec pochodzący z projektowanej kopalni w Malawi. Złoże to o nazwie Songwe Hill znajduje się między jeziorem Chilwa a masywem Mulanje, około 70 kilometrów od dawnej stolicy Zomba i około 90 km od centrum handlowego Blantyre, w którym jest międzynarodowe lotnisko i stacja kolejowa. Utwardzone drogi biegną od ośrodków miejskich do odległości 12 km od Songwe Hill. Drugorzędne drogi żwirowe i gruntowe zapewniają dostęp pojazdów do obozu eksploracyjnego, a niedawno zmodernizowane mosty mają wytrzymałość 20-tonowych ciężarówek.
Złoże Songwe Hill
Całkowite zasoby tego złoża wynoszą 21 mln ton rudy przy 1,41 procenta zawartości REE, łącznie w wysokości 279 tysięcy ton. W wyniku przetwarzania surowca zakład będzie produkował m.in. tlenki neodymu, prazeodymy, lantan oraz cer. Przyznanie Polsce tego projektu jest dużym sukcesem gospodarczym. Krótki komunikat medialny nie podaje szczegółów technicznych tej transakcji, która ze względu na dostawy surowca z kraju położonego w Afryce jest logistycznym wyzwaniem. Pewnym zabezpieczeniem wydaje się być firma dysponująca złożem REE w Malawi. Jest nią kanadyjska spółka giełdowa Mkango.
Prezentacja tej firmy jest wielce pozytywna, gdyż Mkango zamierza osiągnąć pozycję lidera na rynku w produkcji poddanych recyklingowi magnesów, stopów i tlenków ziem rzadkich, poprzez udziały w Maginito Limited, które w 79,4 procentach należy do Mkango, a w 20,6 procentach do CoTec, a także na opracowaniu nowych zrównoważonych źródeł neodymu, prazeodymu, dysprozu i terbu w celu zaspokojenia rosnącego popytu ze strony pojazdów elektrycznych, turbin wiatrowych i innych technologii czystej energii.
Malawi
To kraj pozbawiony dostępu do morza. Położony jest w Afryce południowo-wschodniej. Z północy na południe kraju rozciąga się Wielki Rów Zachodni, w obrębie którego znajduje się trzecie co do wielkości jezioro afrykańskie – Niasa, powstałe w wyniku ruchów tektonicznych na obszarze Wielkich Rowów Afrykańskich. Malawi należy do grona najsłabiej rozwiniętych krajów świata. Gospodarka praktycznie w całości opiera się na rolnictwie, a na obszarach wiejskich mieszka ok. 90 procent ludności kraju. Podróż samolotem z Warszawy trwa 17 godzin, a samochodem ponad cztery dni na trasie około 11 tysięcy kilometrów.
Pozyskana tam ruda REE może być dostarczana do Puław tylko drogą lotniczą, jako wzbogacony koncentrat. Jest to praktyka stosowana przez wiele krajów, które tego rodzaju surowiec przywożą do chińskich rafinacji, co dzieje się bez względu na odległość złoża od miejsca jego rafinacji. Jednym z tych krajów jest USA, które przekazuje do Chin surowiec REE ze złoża Mountain Pass w Californii.

Technologia i kadry
Powstaje pytanie, czy Polska jest do tego przygotowana technologicznie i kadrowo. Stany Zjednoczone wysyłają do Chin swoją rudę REE ze względów środowiskowych. Dominująca technologia ich rafinacji polega na chemicznej ich ekstrakcji. Proces ten tworzy niezwykle szkodliwe odpady, których utylizacja jest droższa od rafinacji. Najnowocześniejsze metody elektrycznej rafinacji objęte są chińskimi patentami. Obok technologii potrzebne są specjalistyczne kadry mające duże doświadczenie w tego rodzaju procesach. Polska nie kształci specjalistów dla rafinacji REE. Kluczowe są dwa ośrodki uniwersyteckie zajmujące się tą problematyką w USA i w Chinach.
Na tym tle Polska inwestycja w wytwarzanie pierwiastków ziem rzadkich jest przedsięwzięciem egzotycznym, przynajmniej w konfrontacji z szwedzkim złożem pierwiastków ziem rzadkich, które nie znalazło się na strategicznej liście UE. Jest nim Norra Kärr, które według szwedzkich uważane jest za czwarte co do wielkości niewykorzystane złoże ciężkich metali ziem rzadkich na świecie, obok Nechalacho w północnej Kanadzie, Kvanefjeld w południowej Grenlandii i Strange Lake w Kanadzie. Wydobywane odkrywkowo zasoby rudy REE ze szwedzkiego złoża wynoszą 60,5 milionów ton przy zawartości 0,6 procenta REE co daje ich sumaryczne możliwe wydobycie na poziomie ok. 363 tysięcy ton.
Szwedzka przewaga
Faktyczne wzbogacanie i oczyszczanie szwedzkiej rudy REE może odbywać się w pobliskiej Estonii, gdzie znajduje się już zakład należący do znanej amerykańskiej firmy zajmującej się pozyskiwaniem pierwiastków ziem rzadkich o nazwie Molycorp. Szwedzki projekt ma pod każdym względem przewagę tak złożową, jak i logistyczną. Zawiera on blisko 100 tysięcy ton więcej REE aniżeli projekt w Malawi, posiada już zakład przetwarzania w Estonii w odległości setek kilometrów, dokąd znacznie łatwiej dostarczać rudę dla jej rafinacji.
Porównania polskiego i szwedzkiego projektu są o tyle istotne, że kanadyjskie firmy nie jeden już raz dokonały zafałszowania danych w podobnie egzotycznych projektach, co nie podważając tej konkretnej oferty, winno być ostrzeżeniem aby dobrze rozpoznać wszystkie za i przeciw tej inwestycji, szczególnie w kontekście pominięcia znacznie bardziej atrakcyjnych pod tym względem złóż REE w Szwecji.
Adam Maksymowicz