Dekalog polskiej energetyki. Krótki film o offshore (RELACJA)

11 października 2019, 12:00 Energetyka
Panel o morskiej energetyce wiatrowej podczas Kongresu 590. Fot. Ministerstwo Energii
Panel o morskiej energetyce wiatrowej podczas Kongresu 590. Fot. Ministerstwo Energii

Polska energetyka jest u progu zmian. Jednym ze źródeł energii będą m.in. morskie farmy wiatrowe. O rozwoju tej branży eksperci dyskutowali podczas Kongresu 590, który odbył się w tym tygodniu w Rzeszowie pod patronatem BiznesAlert.pl. Panel był prowadzony w konwencji prac nad filmem o rozwoju polskiego offshore.

Jakich błędów ustrzec się przed produkcją filmu o offshore?

Konwencja panelu zakładała, że uczestnicy dyskusji mają się włączyć do prac nad filmem o polskim offshore. Spółki inwestujące w tę branże, stały się aktorami już zaangażowanymi w filmie, a polskie podmioty zainteresowane inwestycjami tego typu, aktorami ubiegającymi się o angaż. Pojawili się także członkowie ekipy reżyserskiej polskiego offshore, czyli autorzy regulacji, a także recenzent prac nad polskim filmem o morskich farmach wiatrowych, czyli prawnik oceniający postępy.

Monika Morawiecka, prezes PGE Baltica, spółki z grupy Polskiej Grupy Energetycznej, która jest zaangażowana w rozwój morskich farm wiatrowych na Bałtyku, wspomniała o  niemieckiej transformacji energetycznej. Jej wystąpienie dotyczyło polemiki z niektórymi działaniami podczas jej wdrażania. Mówiła ona o błędach, których należy uniknąć przed rozpoczęciem „zdjęć” do filmu o polskim offshore. Podkreśliła, że „błędami” są trzy decyzje, które zostały podjęte przy „produkcji” niemieckiego filmu o morskich farmach. Jako jeden z trzech „błędów” wymieniła odejście Niemiec od atomu. – Politycy, kierując się wolą społeczną, zdecydowali o stopniowej rezygnacji z atomu. Z naturalnych powodów tego błędu nie popełnimy – powiedziała.

Drugim błędem, zdaniem Moniki Morawieckiej, były inwestycje w Odnawialne Źródła Energii gdy były one bardzo drogie. – W latach 2011, 2012, 2013 w Niemczech instalowano 7 GW mocy w energii słonecznej po cenie w wysokości 200-300 zł za MWh. Wówczas uważałam, że naszego kraju nie stać na takie wydatki. Inwestowanie w takie źródła jest słuszne i szczytne, ale nie w tamtym momencie. Niemcy zapłaciły za to wiele i będą płacić nadal– oceniła panelistka. Z drugiej strony, dzięki temu, że to Niemcy wtedy inwestowali w te źródła, w Europie mamy tańsze źródła. – Z szerszego punktu widzenia to nie był błąd, ponieważ to pozwoliło na obniżenie cen technologii. My nie popełniliśmy tego błędu, nie inwestowaliśmy w te źródła w 2012 i 2013 roku, kiedy były one drogie – zaznaczyła Morawiecka.

Trzeci błąd niemieckiej transformacji, którego Polska nie powinna popełniać, to niedopasowanie sieci przesyłowych do nowych źródeł wytwórczych. – Cały czas to jest problem w Niemczech. To duże wyzwanie, ale sądząc po już poczynionych krokach polskie sieci elektroenergetyczne mu sprostają – wyraziła nadzieje prezes PGE Baltica. Zauważyła również, że w Niemczech powstawały morskie farmy wiatrowe na morzu, a brakowało przyłączy, ponieważ operatorzy nie zdążyli z ich budową. – Musimy więc przyłożyć się do rozwoju sieci przesyłowych. W cenach energii niemieccy obywatele płacą specjalną opłatę jako rekompensatę na rzecz tych farm wiatrowych, które nie zostały jeszcze podłączone do sieci – przypomniała.

Dirk Güsewell z niemieckiej firmy energetycznej EnBW Energie Baden-Württemberg przyznał, że w trakcie transformacji energetycznej Niemcy nie wystrzegali się błędów, a obecna dyskusja o offshore w Polsce jest podobna do tej, która toczy się w jego kraju. – Przystąpiliśmy do budowy morskich farm wiatrowych w 2009 roku. Mamy obecnie 600 MW na Morzu Północnym. Interesując się Polską, jako kolejnym rynkiem, chcemy wnieść tutaj wiedzę i doświadczenie, ale na zasadach partnerskich. Chcemy także pomóc uniknąć błędów, które sami popełniliśmy w Niemczech przez ostatnie 10 lat – wskazał.

Wskazał, że odejście od atomu w Niemczech było efektem żywiołowej dyskusji społecznej. – Miks energetyczny musi być systemem uwzględniającym potrzeby społeczeństwa, linie przesyłowe a dany kraj powinien wybrać drogę. My w Niemczech wybraliśmy, że 65 procent energii ma pochodzić z OZE do 2030 roku. Wszystko musimy organizować wokół tego celu. Musimy pamiętać o elastyczności systemu, niskich kosztach stałych z wykorzystaniem bloków gazowo–parowych. Brytyjska droga w sektorze energetycznym, uwzględniająca nie tylko gaz i OZE, w tym offshore, ale także atom, nie jest także pozbawiona sensu – podkreślił.

Reżyser wciąż pracuje nad scenariuszem

Wiceminister energii Krzysztof Kubów przypomniał, że morskie farmy wiatrowe znajdą się w systemie elektroenergetycznym Polski do 2040 roku w wielkości 10 GW mocy zainstalowanej, zgodnie z projektem Polityki Energetycznej Polski. Pierwsza energia z morza powinna popłynąć  w 2025 lub 2026 roku. Podkreślił, że morskie farmy wiatrowe w Polsce będą wykonywać regulującą pracę sieci elektroenergetycznej. – To źródło energii zapewni stabilność generacji energii z innych instalacji OZE, jak fotowoltaika czy lądowe farmy wiatrowe – powiedział.

Pytany o rozwiązania legislacyjne powiedział, że resort pracuje nad ustawą o morskich farmach wiatrowych. – Chcemy, aby to było bardziej zrozumiałe dla branży. Jesteśmy na końcowym etapie pracy nad ustawą, która ma stymulować rozwój offshore w Polsce. Jednocześnie prowadzimy dialog z Komisją Europejską, z dyrekcją generalną ds. konkurencji. Musimy uwzględnić cele środowiskowe, które stawia przed nami Komisja Europejska. Tam również musimy uwzględnić ten system wsparcia, a rozmowy z Komisją prowadzone są dobrej atmosferze. To kwestia tygodni, aż przejdziemy do etapu legislacyjnego – powiedział.

Pytany o ustawę dedykowaną morskim farmom wiatrowym powiedział, że w zakres prowadzonych od początku tego roku prac wchodziły konsultacje między zainteresowanymi inwestorami, partnerami zagranicznymi. – Przyjęcie ustawy o morskiej energetyce wiatrowej jest konieczne uwzględniając jednocześnie dwie grup inwestorów, a więc tych którzy posiadają już pozwolenia na stawianie sztucznych  wyspy i pozwolenia środowiskowe oraz tych, którzy w najbliższym czasie takie koncesje i pozwolenia uzyskają – powiedział. Dodał, że propozycje regulacji uwzględnią też model przyszłego wsparcia inwestycji. – Zależy nam, aby przyjąć dobry projekt tak, aby później już go nie nowelizować – powiedział wiceminister Kubów.

Zbigniew Gryglas, poseł na Sejm RP, przewodniczący parlamentarnego zespołu ds. morskiej energetyki wiatrowej powiedział, że jeśli w Polsce ma powstać 10 tys. wiatraków na morzu to potrzebny będzie port instalacyjny, który wesprze ich budowę, w po ich wybudowaniu należy dostosować do potrzeb obecne porty, tak aby służyły jako porty serwisowe. Wskazał, jednak, że jego zdaniem problemem może być rozbudowanie sieci przesyłowych. – Jeszcze rok temu byłem optymistą w tej sprawie. Jednak mamy kolejny rok i to nadal jest tylko w planach Polskich Sieci Elektroenergetycznych – powiedział. Dodał, jednak, że jest jeszcze czas, aby wykonać te prace.

Wiceprezesa Agencji Rozwoju Przemysłu Dariusz Śliwowski powiedział, że jego zdaniem wartość budowy morskiej energetyk wiatrowej będzie wynosić znacznie więcej niż 100 mld zł. Ta kwota to tylko nakłady na farmy wiatrowe. Wiąże się jednak z tym budowa całego przemysłu, co wyniesie dodatkowe kilkadziesiąt miliardów zł. – Należy skoordynować wysiłki, aby zbudować „local content”, a więc przygotować polskich producentów do rozwoju sektora. Potrzebne będzie finansowanie obszarów specyficznych, gdzie bez państwowego wsparcia nie da się zbudować nowych hal, czy instalacji – powiedział. Dodał jednak, że aby przyciągnąć fundusze strukturalne czy pieniądze, potrzebny jest jasny plan. – Podstawa to ustawa. Od niej wszystko się zacznie, także w zakresie inwestycji – powiedział.

Kubów: Uchwalenie ustawy o morskiej energetyce wiatrowej jest konieczne

Chętnych o angaż w filmie jest więcej. Ale czy ich na to stać?

Wiceprezes Grupy Tauron Jarosław Broda, pytany o to, czy po oddaniu do użytku nowego bloku węglowego w Elektrowni Jaworzno wartego ok. 4,5 mld zł, spółka będzie miała środki, aby wejść w morskie farmy wiatrowe powiedział, że jak tylko blok wejdzie do pracy, a stanie się to już za niedługo, to zakończy on duży proces inwestycyjny i rozpocznie pozytywną kontrybucje do wyników firmy. – Po Jaworzanie i po inwestycjach  w tzw. BAT-y poczujemy ulgę w zakresie obciążenia finansowego spółki – powiedział. Zauważył, że problemu z finansowaniem zielonych inwestycji raczej nie będzie, patrząc na dostępność środków unijnych. – Widzimy odwrót od wspierania instytucji finansowych nie tylko samego węgla, ale i podmiotów z nim powiązanych. To poważne zagadnienie jak sobie poradzimy z tym jako kraj, to będzie odbijało się na możliwościach finansowania całego sektora. Z drugiej jednak strony środki, które były przeznaczone na energetykę – sektor z natury kapitałochłonny – będą przeznaczone na zielone inwestycje i tych środków będzie coraz więcej na nowe źródła wytwórcze i sieci przesyłowe. Dobrze skonstruowany program offshore może skorzystać z tego wsparcia – wyjaśnił.

Jego zdaniem już teraz branża offshore osiągnęła dojrzałość, ponieważ deweloperzy deklarują, że nowe projekty będą działać bez wsparcia, nie wliczając w to kosztów przyłączy do wyprowadzenia energii z morza. – Drugi element to otoczenie regulacje, system wsparcia i jak on będzie wyglądał oraz ile chcemy mieć mocy zainstalowanej w morskiej energetyce wiatrowej. Obecnie polityka energetyczna mówi o 10 GW. Osobiście uważam, że może do być znacznie więcej, ale ile to z kolei będzie zależeć od arbitrażu między energetykami, rybakami i wojskiem – wskazał.

Jego zdaniem offshore to najbardziej przewidywalne, wielkoskalowe źródło OZE, które zaistnieje w możliwej do przewidzenia przyszłość. – To ponad praca ponad 4 tys. godzin w ciągu roku, to nieporównywalnie więcej, niż jakiekolwiek inne źródło OZE. Potrzebujemy przewidywalnej ścieżki na firmy, które takich koncesji jeszcze nie mają. Potrzebujemy bowiem konkurencji. Należy więc jak najszybciej uchwalić plan zagospodarowania obszarów morskich, lub wydania koncesji na morskie farmy wiatrowe jeszcze przed jego przyjęciem i zaakceptowaniem długoterminowego planu rozwoju – powiedział.

Jeden z głównych aktorów pyta o koordynatora na planie filmu

Dyrektor Wykonawczy ds. Energetyki PKN Orlen Jarosław Dybowski zdradził podczas panelu, że otrzymał oferty wstępne od firm zainteresowanych wspólną budową morskiej farmy wiatrowej i podtrzymuje, że wybór partnera nastąpi do końca roku. – Poszukujemy partnera, z którym wybudujemy morską farmę wiatrową. Do końca roku chcemy dokonać jego wyboru. W ubiegły piątek otrzymaliśmy oferty wstępne i zespół zajmuje się ich oceną. Trzymamy się harmonogramu i prawdopodobnie do końca roku zdecydujemy, kto będzie naszym partnerem – powiedział Dybowski. Pytany o formę umowy z zagranicznym partnerem, powiedział, że spółka zakłada, iż będzie to joint venture, gdzie koncern będzie miał 51 procent udziałów. PKN Orlen zamierza wybudować morskie farmy wiatrowe o łącznej mocy 1200 MW.

Orlen ma oferty wstępne od potencjalnych partnerów projektu offshore

Pytany o pomysł powołania pełnomocnika rządu ds. offshore, Jarosław Broda powiedział, że to jest pytanie jak skoordynować ten proces, aby nic nam przy tym procesie nie uciekło. – Pojawia się więc pytanie o obszary zagospodarowania morza, arbitraż między zainteresowanymi stronami. Pytanie czy nie przydałoby się osoba, która by to koordynowała? Każde ministerstwo ma swoje pole działań, gdy realizuje je w pionowej strukturze. Jeśli nachodzi to na prace kilku ministerstw to wówczas jest problem jak to rozstrzygać – powiedział Broda. Zgodziła się z tym Monika Morawiecka. Jej zdaniem taka koordynacja mogłaby pomóc przy planie zagospodarowania morza i rozwoju całego przemysłu. – Potencjał jest, ale sam z siebie, bez impulsów, się nie zrealizuje – powiedział. Dariusz Śliwowski dodał, że potrzebna jest ustawa, która mogłaby umocować ew. takiego pełnomocnika.

Krzysztof Kubów przyznał, że Ministerstwo nie widziało dotychczas potrzeby funkcjonowania takiego pełnomocnika, pracując nad ustawą dla branży morskich farm wiatrowych. – Od strony prawnej nie widzimy potrzeby, jest jednak druga kwestia dotycząca integracji gospodarczej zainteresowanych podmiotów, urządzeń i logistyki. Taka koordynacja powinna nastąpić. Część tych zadań w zakresie „local contentu” wykonuje już ARP – powiedział. Przyznał, że potrzebna jest pewna koordynacja procesu, ponieważ związana jest ona z rozwojem przemysłu o wartość znacznie więcej niż 100 mld zł. – Chcemy, aby procedowanie ustawy o morskich farmach wiatrowych nabrało przyspieszenia. Wszyscy chcemy iść w jednym kierunku. Czy będzie konieczny pełnomocnik, czy jedna instytucja, spółka skarbu państwa, która będzie ten proces koordynować, to decyzja otwarta, należąca do premiera. To jest temat otwarty. Jeszcze w tym miesiącu ma dojść do spotkania z branżą odnośnie mapy drogowej działań w zakresie morskiej energetyki wiatrowej – powiedział.

Monika Morawiecka podkreśliła, że powołanie pełnomocnika rządu ds. offshore nie jest warunkiem powstania morskich farm wiatrowych w Polsce. – Morskie farmy wiatrowe w Polsce i tak powstaną. Pełnomocnik może być potrzebny, aby powstała szeroka branża gospodarcza – podkreśliła.

Jarosław Broda zwrócił jeszcze uwagę na rozwój atomu w Polsce, którego realizacje zapowiada rząd. – Skoordynowanie tych dwóch programów, jądrowego i offshore’owego, jest warunkiem zaistnienia każdego z nich. Jeśli dojdzie do konkurencji o przyłącze między atomem i offshore to nic z tego nie wyjdzie. Koordynacja tych dwóch projektów jest konieczna pod względem technicznym i finansowym – wskazał wiceprezes Grupy Tauron.

Jarosław Dybowski był jedną z pierwszych osób, które publicznie zasygnalizowały potrzebę powstania pełnomocnika rządu ds. offshore. Jego zdaniem pełnomocnik jest potrzebny, aby zarządzać całym procesem zleceń. – Każdy z inwestorów chce wyciągnąć największą wartość dla firmy. Rozmawiamy z podwykonawcami, wykonawcami, ze stoczniami, portami – wszyscy pytają o harmonogram. Co możemy powiedzieć o harmonogramie zleconych prac, skoro nie wiemy nic o harmonogramie wyprowadzenia mocy. Gdybyśmy to wiedzieli to wówczas moglibyśmy inwestować w porty i statki. Na większość tych inwestycji możemy uzyskać finansowanie zewnętrze, ale żeby je otrzymać potrzebujemy czasu. Jeśli chcemy złożyć zamówienie wykonawcom to oni muszą wiedzieć na kiedy mają to wykonać. Mając już ustawę, to dobry początek dyskusji o koordynacji działań – powiedział.

Okiem krytyka filmowego

Christian Schnell z kancelarii prawniczej Solivan podkreślił, że dyskusja o polskich farmach wiatrowych odbywa nie „za pięć dwunasta”, ale już kilka minut po czasie. – Za chwilę część starszych polskich bloków węglowych zostanie wyłączonych. W Polsce dyskusja o offshore pojawiła się już w 2011 i 2012 roku, gdy wydawano pierwsze koncesje na lokowanie sztucznych wysp. Polski offshore to program, który może być największym przedsięwzięciem w ostatnich 30 latach dla całej polskiej gospodarki. Póki co nie mamy decyzji środowiskowych o przyłączeniach systemu wsparcia. Nie tylko potrzebujemy pełnomocnika, ale i programu, takiego jak „offshore development plan”. Mamy trzy duże porty na Bałtyku, ale trzeba koordynować ich rozwój. Już teraz będzie to trudne do zrealizowania, ponieważ za chwile nie będziemy mieć energii z węgla. Trzeba iść o kilka kroków do przodu, aby nadgonić czas. Moim zdaniem pierwsze farmy wiatrowe na morzu zobaczymy w ok. 2028 roku – wskazał.