RAPORT: Gorąco na granicy Polski z Białorusią

13 listopada 2021, 07:30 Bezpieczeństwo
WhatsApp Image 2021-11-12 at 11.55.24

Jesteśmy w trakcie najgorszego kryzysu na polskiej granicy od wielu dekad. Sygnały od służb rządowych, Straży Granicznej, wojska i policji są bardzo niepokojące, a rokowania na przyszłość nie są optymistyczne. Zobaczmy, co wiemy na ten temat.

Informacje Biełsatu

Biełsat podaje, że dwie grupy migrantów sforsowały ogrodzenie na granicy i dostały się z Białorusi do Polski. Druga grupa ma ruszyć na granicę w środę, 10 listopada. Reuters informuje o nowej serii sankcji Unii Europejskiej wobec reżimu w Mińsku. Źródła Reutersa podają, że Unia Europejska jest bliska przyjęcia nowej serii sankcji wymierzonych w 30 oficjeli zaangażowanych w kryzys graniczny, a także linię lotniczą Belavia, która umożliwiła przerzut migrantów z Bliskiego Wschodu do Mińska. Sankcje mają być odpowiedzią na „wojnę hybrydową” w postaci kierowania grup migrantów na granice Unii Europejskiej w Polsce oraz krajach bałtyckich w celu wywołania destabilizacji oraz podważenia suwerenności granic. Białoruś odrzuca te oskarżenia. Tymczasem Komisja Europejska apeluje o jeszcze ostrzejsze sankcje, na przykład na loty międzynarodowe do tego kraju.

Unia przyjmie sankcje wobec Białorusi za kryzys graniczny w Polsce. Kolejne uderzenie nastąpi dzisiaj

Kryzys energetyczny i kryzys graniczny

Źródła agencji Bloomberg podają, że USA ostrzegły sojuszników w Unii Europejskiej przed możliwością nowej inwazji Rosji na Ukrainę w obliczu kryzysu granicznego i energetycznego. Waszyngton przygląda się gromadzeniu sił zbrojnych Rosji na granicy Ukrainy. Szef CIA odwiedził ostatnio Moskwę w celu ostrzeżenia jej. Kryzys energetyczny został wywołany między innymi przez rekordowo wysokie ceny gazu, które podnosił Gazprom poprzez ograniczenie podaży w Europie. Kryzys graniczny został wywołany przez Białoruś, prawdopodobnie wspieraną przez Rosję, podnosząc napięcie na granicach Unii Europejskiej i NATO w Polsce oraz krajach bałtyckich.

USA ostrzegają przed groźbą nowego ataku Rosji na Ukrainę w dobie kryzysu energetycznego i granicznego

Rola Kremla

– Kreml chce, by granice tej część Europy zostały uznane za niepewne i do podważenia. Rosja chce przestawić sytuację tak, żeby na końcu wkroczyła na Białoruś jako rozjemca – mówi Krzysztof Szczerski, stały przedstawiciel RP przy ONZ w rozmowie z Polskim Radiem. Krzysztof Szczerski w rozmowie z Polskim Radiem został zapytany o sytuację na granicy Polski i Białorusi oraz o korzyści, jakie może z tego czerpać Rosja. – Kreml chce, by granice tej część Europy zostały uznane za niepewne i do podważenia. Rosja chce przestawić sytuację tak, żeby na końcu wkroczyła na Białoruś jako rozjemca – powiedział. Zdaniem ambasadora, Rosja chce też wymusić certyfikację Nord Stream 2. – Rada Bezpieczeństwa ONZ jasno podkreśla, że potępia zachowanie Białorusi i jest solidarna z Polską. To jest ważny apel i wezwanie krajów, z których migranci przybywają, żeby zaczęły współpracować ze społecznością międzynarodową w celu zablokowania kanałów przerzutu ludzi. (…) Pomoc tym ludziom jest bardzo ważna. Białoruś ją blokuje. (…) Cel Mińska jest dużo poważniejszy, niż wywołanie samego kryzysu na granicy – podkreśla Szczerski, cytowany przez Onet.

Szczerski: Rosja będzie chciała wejść do Białorusi jako „rozjemca”

Co może zrobić Polska?

O kryzysie na granicy polsko-białoruskiej pisał redaktor naczelny BiznesAlert.pl Wojciech Jakóbik: – W interesie Polski, Unii Europejskiej i NATO jest zamrożenie projektu Nord Stream 2 do czasu zakończenia kryzysu energetycznego, kryzysu granicznego w Polsce oraz deeskalacji na granicy Ukrainy, która obawia się nowej agresji wojskowej reżimu Władimira Putina. Gazociąg Nord Stream 2 może pozwolić Rosji na utrzymanie dostaw do Europy pomimo ewentualnego konfliktu nad Dnieprem, może destabilizować sytuację gospodarczą i polityczną na Ukrainie wciąż zależnej od przesyłu gazu rosyjskiego (najświeższe dowody to szantaż Mołdawii). To najgorszy moment na przekazywanie Władimirowi Putinowi nowego oręża. Z tego względu sugestie mediów o możliwości pojawienia się nowych sankcji USA wobec Nord Stream 2 lub zamrożenia procesu jego certyfikacji przez Niemców budzą nadzieję krytyków Gazpromu, ale nie powinny prowadzić do przedwczesnego triumfalizmu. Procedura certyfikacji gazociągu Nord Stream 2 przez regulatora niemieckiego Bundesnetzagentur przebiega teoretycznie w oderwaniu od polityki. Polega na stwierdzeniu zgodności lub niezgodności modelu funkcjonowania danej infrastruktury z przepisami trzeciego pakietu energetycznego narzuconymi względem Nord Stream 2 na mocy noweli dyrektywy gazowej Unii Europejskiej, do której doszło między innymi dzięki staraniom Polski. Ten akt jest wciąż kwestionowany przez Rosjan w sądzie, ale nadal obowiązuje – pisał.

Bild: Rosja i Turcja realizują plan ataku na Unię Europejską

– Oznacza to, że Nord Stream 2 musi spełnić wymogi dyrektywy gazowej, czyli uwzględniać rozdział właścicielski, dostęp stron trzecich oraz niezależne wyznaczanie taryf. Każde z tych rozwiązań rodzi problemy dla Gazpromu. Nie jest jasne czy spółka Nord Stream 2 AG należąca w stu procentach do tej firmy może być niezależnym operatorem. Wpuszczenie strony trzeciej to wyzwanie dla Gazpromu, ale być może już nie dla Federacji Rosyjskiej, bo nieprzypadkowo w Kommiersancie pojawił się ostatnio kolejny komentarz oficjeli ministerstwa energetyki Rosji o tym, że jest możliwa umowa agencyjna Gazprom-Rosnieft pozwalająca słać temu drugiemu koncernowi do 10 mld m sześc. gazu ziemnego rocznie, na które liczy brytyjskie BP. To rozwiązanie także może być kwestionowane, ale byłoby formą wyjścia naprzeciw oczekiwaniom regulatora. Natomiast niezależnie wyznaczane taryfy to największe wyzwanie dla Nord Stream 2, bo może go doprowadzić do bankructwa, o czym pisałem w BiznesAlert.pl. Istnieje podejrzenie, że cena dostaw gazu przez ten szlak będzie najtańsza ze względu na subsydiowanie taryf przez Rosjan, którzy będą sobie je odbijać w umowach gazowych z firmami, które są jednocześnie partnerami finansowymi tego przedsięwzięcia – pisał Wojciech Jakóbik.

Komisja odpowiada na kryzys graniczny w Polsce. Chce sankcji wobec Białorusi i współpracy Bliskiego Wschodu

– Certyfikacja może potrwać do stycznia-lutego lub nawet maja 2022 roku w zależności od tempa pracy urzędników niemieckich. W najgorszym wypadku oznaczałoby to start dostaw dwa i pół roku po pierwotnym terminie wyznaczonym na koniec 2019 roku, miejmy nadzieje po przedłużeniu umowy tymczasowej o dostawach przez Ukrainę na okres po 2024 roku oraz po zakończeniu kryzysów na granicach oraz kryzysu energetycznego. Tymczasem pojawia się presja prorosyjskich analityków postulujących prowizoryczne uruchomienie dostaw gazu przez rosyjski Nord Stream 2 przed zakończeniem certyfikacji. Robi to na przykład Oxford Institute for Energy Studies. Główny argument to kryzys energetyczny, któremu rzekomo ulży dopiero start Nord Stream 2. Faktycznie jednak mógłby to zrobić Gazprom już teraz, bo same zapowiedzi zwiększenia dostaw istniejącymi szlakami obniżają ceny na giełdach rządzonych emocjami. Póki co jednak Gazprom śle homeopatyczne dawki dodatkowego gazu przez Polskę oraz Ukrainę, być może w celu uniknięcia bardziej stanowczych działań w Niemczech bądź USA. Papierek lakmusowy to stan zapełnienia magazynów gazu w Europie pod kontrolą Rosjan, czyli Heidach, Rehden, Jemgum w Austrii oraz Niemczech. Są nadal zapełnione w niewystarczającym stopniu, a według ośrodka ICIS ten największy w Jemgum nie będzie gotowy na sezon zimowy. To oznacza, że kryzys cen gazu może potrwać całą zimę, a ceny sięgające obecnie ponad 800 dolarów za 1000 m sześc. być może spadną do 500 dolarów w pierwszym kwartale i dopiero do strefy komfortu w okolicach 300 dolarów w drugim kwartale 2022 roku, o ile nie pojawią się nowe, nieprzewidziane zdarzenia, jak choćby gorący konflikt na wschodzie Europy, przy których obecny kryzys gazowy straciłby na powadze – pisał Wojciech Jakóbik.

Nord Stream 2 jest gotowy, ale może zostać zamrożony, by nie dawał Rosji „kurażu do agresji”

– Polska, Ukraina i inni krytycy polityki Gazpromu, których przybywa w Europie zabiegają o nowe sankcje USA i współpracę nowej koalicji świateł drogowych w Niemczech. Nawet jeśli parlament wpisze nowe sankcje do ustawy budżetu Pentagonu, administracja Joe Bidena może je zawiesić, jak to było w 2021 roku. Domagają się także drugiego śledztwa antymonopolowego wobec Gazpromu. Nawet jeśli niemieccy Zieloni są krytykami Nord Stream 2, ten temat może wypaść z ostatecznej umowy koalicyjnej, która nieprzypadkowo jest kreślona już dwa miesiące. Śledztwo antymonopolowe wymaga podstaw prawnych i dobrej woli w Komisji, która do tej pory nie współpracowała wystarczająco, dając Gazpromowi taryfę ulgową w postaci ugody po pierwszym śledztwie. Realne narzędzia w dyspozycji krytyków Nord Stream 2 znajdujące się pod ich bezpośrednią kontrolą to właśnie wpływ na proces certyfikacji, do której dołączyło polskie PGNiG. Nieprzypadkowo publicyści rosyjscy drą szaty nad tym faktem. Polacy mają argumenty prawne, które pozwolą co najmniej przeciągnąć ten proces na czas po zakończeniu kolejnych kryzysów trawiących Europę, a być może zdołają przekonać Niemców i Komisję Europejską, że Nord Stream 2 nie jest zgodny z prawem unijnym. Rosyjski ekspert Igor Juszkow ubolewa nad faktem, że polskie PGNiG dołączyło do certyfikacji Nord Stream 2, a mogą do niego dołączyć ukraińskie Naftogaz i OGTSUA. – To sabotaż. W rzeczywistości jest to nadużywanie swej pozycji. Po co są oni w procesie certyfikacji. Ona powinna uwzględniać organy regulacyjne z całkowicie niezależnym stanowiskiem – żalił się cytowany przez Lenta.ru. To nie sabotaż, ale wykorzystanie gorsetu regulacyjnego Unii Europejskiej do obrony interesów Polski, ale także całej Wspólnoty, a patrząc z punktu widzenia kryzysu granicznego w Polsce i eskalacji na Ukrainie, także NATO – pisał redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Jakóbik: Kryzys graniczny to kolejny argument przeciwko Nord Stream 2. Oto, co Polska może jeszcze uczynić

Na czym zależy Rosji?

O tym, na czym w tym konflikcie najbardziej zależy Rosji, powiedział w rozmowie z BiznesAlert.pl Damian Boćkowski z Uniwersytetu w Białymstoku. – Rosji zależy, aby Białoruś została całkowicie odcięta od jakichkolwiek powiązań z Zachodem, również tych gospodarczych. To gra na spalenie wszystkich mostów, które jeszcze pozostały Białorusi w relacjach ze światem zewnętrznym. Proszę również pamiętać, że całkowite zamknięcie granicy z Białorusią oznacza również zamknięcie towarów idących z i do innych krajów. To uderzenie również w nasz system tranzytowy zarówno kolejowy jak i samochodowy. Zatem pomysł z zamknięciem całkowicie granicy nie jest z naszej, polskiej perspektywy najlepszy bo nic nie gwarantuje, że spowoduje on zmianę polityki Mińska, z pewnością spowoduje stworzenie obwodnicy tranzytowej towarów wokół Polski i Białorusi. Chodzi o marginalizacji Polski. My nie znamy ostatecznego celu jakim kieruje się nasz przeciwnik a sama granica też nie jest wbrew twierdzeniom władz i służb szczelna. Świadczą o tym dane m.in niemieckich urzędów migracyjnych, które mówią o ponad 8 tys. zarejestrowanych imigrantach, którzy zostali złapani na przekraczaniu granicy z Polską. A warto pamiętać, że do wartość z pewnością niedoszacowana. Duża część migrantów ma rodziny w Niemczech i tam się zatrzymuje. Dodatkowo wielu migrantów przedostaje się dalej, do Belgii, Holandii, Francji. Nie doceniono białoruskiej determinacji do eskalacji. My od początku działamy bardzo reaktywnie, dostosowujemy kroki do Łukaszenki – powiedział Boćkowski.

Boćkowski: Tylko razem z Unią Europejską można zażegnać kryzys na granicy z Białorusią (ROZMOWA)