Jakóbik: Carpaccio z ministrem klimatu

7 września 2021, 07:35 Energetyka
Prezydent COP24 Michał Kurtyka i Frank Bainimarama prezydent COP23 (2) fot. © cop24.gov.pl
Michał Kurtyka. fot. Ministerstwo Środowiska

Forum Ekonomiczne w Karpaczu będzie okazją do kilku ważnych ogłoszeń, ale nie należy spodziewać się przełomu wobec paraliżu decyzyjnego wywołanego plotkami o rekonstrukcji rządu wskutek niezgody koalicjantów. Czy minister zostanie poświęcony jako swoista przystawka na poczet dalszego trwania kruchego sojuszu? – zastanawia się Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Wydarzenie ekonomiczne roku przeniesione z Krynicy do Karpacza będzie jak zwykle areną żywych dyskusji między innymi o energetyce. Nie należy się jednak spodziewać przełomowych deklaracji polityków ze względu na spory koalicjantów Zjednoczonej Prawicy, wśród których jeden z najważniejszych dotyczy polityki klimatycznej Unii Europejskiej. Zgodnie z prognozami BiznesAlert.pl stronnicy ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry atakują ministra klimatu i środowiska Michała Kurtykę za zgodę na wyższy cel redukcji emisji CO2 o 55 procent do 2030 roku, który był podstawą do stworzenia pakietu regulacji Fit for 55. Ten z kolei może doprowadzić do podwyżki cen energii oraz ciepła wskutek zwiększenia obciążeń polityki klimatycznej oraz przekierowania większej części funduszy unijnych na rzeczywistą walkę ze zmianami klimatu zamiast konserwowania status quo. Jednakże zanim będzie lepiej, musi być dużo gorzej, bo przyspieszająca polityka klimatyczna uderzy w niewystarczająco zreformowaną energetykę konwencjonalną oraz ciepłownictwo wciąż zależne głównie od węgla. Resort klimatu i środowiska odpowiada kilkoma narzędziami doraźnymi oraz punktowymi oraz długoterminowymi ze strategii energetycznej, czyli Polityki Energetycznej Polski do 2040 roku.

– Polska nigdy nie odnosiła się do podwyższonego celu unijnego na rok 2030 jako niezależnego zagadnienia, lecz wiązała go z kluczowymi postulatami. Wyższy cel dla UE nie oznacza automatycznie wyższego celu dla Polski, z tego względu Polska przygotowała pakiet postulatów – tłumaczył minister klimatu i środowiska Michał Kurtyka w odpowiedzi na pytania Janusza Kowalskiego, głównego krytyka polityki tego resortu z Solidarnej Polski. – W konkluzjach Rady Europejskiej z grudnia 2020 roku znajdują się zapisy mówiące o konieczności odniesienia się do kwestii nierównowagi pomiędzy dochodami a kosztami ponoszonymi przez instalacje na terenie danego państwa. Jest to kluczowy punkt, który wpłynie na liczbę uprawnień do emisji dla Polski i aktualnie rozpoczynają się negocjacje w Radzie UE dotyczące odzwierciedlenia jego treści w aktach prawnych przygotowywanych przez Komisję Europejską – czytamy dalej. Kurtyka broni się, że wyższe ceny CO2 dają większe wpływy do budżetu na modernizację energetyki za pośrednictwem EU ETS poprzez programy wsparcia rozwoju Odnawialnych Źródeł Energii i rozwój transportu niskoemisyjnego. Mają także zasilać Fundusz Transformacji Energetyki przygotowywany przez resort klimatu. Kurtyka przypomina też, że jego resort wprowadził wsparcie w postaci ulg dla przemysłu energochłonnego oraz w ramach opłaty kogeneracyjnej mające obniżyć wpływ cen energii oraz ciepła na działalność przemysłową, a także ulgę w opłacie mocowej. Przypomina o rynku mocy oraz inwestycjach w wysokosprawną kogenerację jako remedium na niedobór elektrowni i elektrociepłowni w Polsce, a także wydzielenie aktywów węglowych do Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego pod auspicjami resortu aktywów państwowych jako środka do zabezpieczenia podstawy konwencjonalnej. Według ministra Kurtyki termin oddania pierwszego bloku jądrowego w 2033 roku jest realne, a „ryzyko opóźnień” zostało ograniczone przez wykorzystanie sprawdzonej technologii PWR oraz współpracę z partnerem zagranicznym posiadającym wiedzę i kompetencje.

Instrukcja negocjacyjna dla przedstawicieli Polski na posiedzenie grupy roboczej Rady Unii Europejskiej do spraw energii z drugiego września 2021 roku na wypadek konieczności oceny skutków pakietu Fit for 55 głosi: „Można zgodzić się z oceną KE, że przyjęcie pakietu „Fit for 55” potencjalnie stanowi istotną szansę rozwojową dla polskiej gospodarki oraz przyczyni się w dalszej perspektywie do zachowania jej konkurencyjności, jednak podsumowanie KE w znacznym stopniu nieadekwatnie odzwierciedla wyzwania stojące przed PL, w tym bezpośrednio wynikające z przyjęcia propozycji legislacyjnych składających się na „Fit for 55”. Ocena KE jest niepełna ze względu na nie ujęcie wszystkich i bardzo kosztowych wyzwań, które stoją przed Polską. Należy zaznaczyć bardzo wysokie koszty przeprowadzenia transformacji energetycznej w Polsce a przede wszystkim krótki horyzont czasowy dla zaplanowania, wdrożenia i wprowadzenia ekonomicznie spójnych rozwiązań, wymaganych Pakietem Fit for 55%.”

Krytycy resortu klimatu i środowiska przekonują, że Polska nie powinna w ogóle wchodzić w dyskusję o Fit for 55 i wetować rozwiązania z nim związane, póki jest jeszcze taka możliwość. Obrońcy tego podejścia przekonują, że tylko zgoda na pakiet dała możliwość dalszych negocjacji rekompensat, o których wspomina szef resortu klimatu w dialogu z Januszem Kowalskim.

Spór o ministra Kurtykę sięgnął szczytów władzy, kiedy premier RP Mateusz Morawiecki zapewnił, że nie planuje rekonstrukcji rządu ani dymisji tego urzędnika. Jednakże drożyzna i wysokie ceny energii oraz ciepła mogą stać się ważnym tematem wyborów parlamentarnych w 2023 roku, o ile nie dojdzie do ich przyspieszenia. Póki co koalicja Zjednoczonej Prawicy trzeszczy w szwach a przeciwnicy ministra Kurtyki mogą się domagać jego dymisji, czyli swoistego Carpaccio jako przystawki na rzecz dalszego trwania tego coraz bardziej kruchego sojuszu. Nawet jeżeli takiego rozwiązania nie chce premier Morawiecki, nie wiadomo co postanowi prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. Impas mści się na energetyce, która nie ma czasu czekać na zgodę polityków. Należy go jak najszybciej przełamać, by skutecznie negocjować jak najlepsze warunki polityki klimatycznej dla Polski.

Wróbel: Cel neutralności klimatycznej jest odległy, ale plan do 2030 roku to konkrety (ANALIZA)