Rudyszyn: Babisz zmienił czeską politykę. Czy teraz zostanie prezydentem? (ROZMOWA)

24 stycznia 2023, 07:30 Bezpieczeństwo

– Kampania wyborcza byłego premiera Czech zakładała, że podzieli obywateli na chcących wojny zwolenników generała Pavela i chcących pokoju zwolenników Babisza. Podczas debaty prezydenckiej wpadł w pułapkę, którą sam zastawił i zamiast zwolennika pokoju pokazał się jako niedotrzymujący sojuszy, nielojalny i prorosyjski. Ten błąd był jedynym w bardzo dobrze prowadzonej kampanii, ale może zdecydować o wyniku – mówi Piotr Rudyszyn z Instytutu Jagiellońskiego w rozmowie z BiznesAlert.pl.

Bilbordy w Czechach. Źródło: irozhlas.cz
Bilbordy w Czechach. Źródło: irozhlas.cz

BiznesAlert.pl: W najbliższy weekend Czesi wybiorą nowego prezydenta. Pozostali dwaj kandydaci, były premier Andrej Babisz oraz były szef Komitetu Wojskowego NATO Petr Pavel. Pierwszy z nich kilka dni temu powiedział, że w przypadku ataku Rosji na Polskę, nie wysłałby jej wsparcia. Czy te słowa należy interpretować jako zapowiedź pogorszenia stosunków Polski i Czech po wyborach?

Piotr Rudyszyn: Ostatnia wypowiedź kandydata na prezydenta Czech Andreja Babisza nie oznacza niechęci do Polski. Ta oczywiście występuje jeśli mówimy o tym polityku, ale odpowiedzi na pytanie, które otrzymał podczas debaty w niedzielę w telewizji publicznej, nie powinniśmy tak interpretować. Należy pamiętać, że siedział wówczas naprzeciwko kontrkandydata, byłego szefa Komitetu Wojskowego NATO Petra Pavela, i mówił drugi w kolejności, więc gdyby powiedział, że wyśle wsparcie Polsce w przypadku ataku, niczym by się nie wyróżnił na tle rywala.

Można powiedzieć, że Babisz, który jest politykiem populistycznym i zwraca uwagę na ankiety, wpadł we własną pułapkę. Zasugerował się sondażem wykonanym dzień wcześniej, w którym 60 procent Czechów stwierdziło, że czuje obawy związane z wojną na Ukrainie, chciałoby jak najszybszego zakończenia konfliktu i nie chciałoby większego zaangażowania Czech. Były premier odczytał to jako nastrój społeczny i chciał odróżnić się od generała Pavela, który wcześniej powiedział, że dalej należy pomagać. Warto zaznaczyć, że Czesi, po Polakach i Amerykanach, są najbardziej zaangażowani we wsparcie Ukrainy. Biorąc pod uwagę, że jest ich 10 milionów, ta pomoc jest bardzo duża.

Co więc Andrej Babisz miał na myśli?

W komentarzach od razu słyszeliśmy, że postawa Babisza jest antypolska. Ona miała się po prostu różnić od wypowiedzi kontrkandydata, który minimalnie wygrywa w sondażach. Nie przykładałbym więc wagi do tych słów. Były premier Czech bazuje na sondażach, jego polityka jest budowana na ich podstawie i gdyby ktoś mu powiedział, że ma coś zrobić, bo tak wynika z badania, nie miałby z tym najmniejszego problemu. Gdy tylko zobaczył, że ta wypowiedź została źle odebrana, zaczął się mętnie tłumaczyć w mediach społecznościowych.

Warto pamiętać, że Babisz jest właścicielem dwóch największych dzienników w Czechach, posiada telewizje oraz stacje radiowe więc ma narzędzia do różnych manewrów w polityce. Ma świadomość, że jest się o co bić, gdyż został tydzień do wyborów.

Czego możemy się spodziewać w przypadku wygranej każdego z kandydatów?

Właściwie jedyną niewiadomą jest to, jak zachowa się generał Petr Pavel. Jest to były szef sztabu generalnego NATO z drugiej połowy lat 90., człowiek o wysokiej pozycji, który w swoich poglądach pozostaje umiarkowany. Jest bardzo szanowanym politykiem w Czechach, jego podejście do sąsiadów, Unii Europejskiej, NATO czy Grupy Wyszehradzkiej jest bardzo poprawne i należy się spodziewać dobrej współpracy między innymi z Polską. Można w nim szukać podobieństw do Václava Havela. Nie jest oczywiście literatem tylko generałem, natomiast jest politykiem umiarkowanym i realnie podchodzi do rzeczywistości. Nie należy się spodziewać pogorszenia stosunków Polski z Czechami, które w mojej ocenie są najlepsze od 30 lat.

Andrej Babisz nie jest natomiast tajemnicą dla Polaków. Słyszymy, że jest “polakożercą” i buduje politykę w opozycji do Polski, która jest przez niego postrzegana jako konkurent gospodarczy w regionie. Dodatkowo, buduje wizerunek jakoby Czesi byli lepszym narodem i to jest pewnego rodzaju gra oparta na stereotypach.

Tydzień temu, pięć minut po zamknięciu lokali wyborczych, Babisz powiedział, że generał Pavel był osobą, która z entuzjazmem witała żołnierzy podczas inwazji w 1968 roku, w domyśle mówił o siłach rosyjskich i PRL-owskich. To bardzo mocne słowa, ale stereotypy w Czechach są budowane głównie na tej inwazji. Babisz dał jasno do zrozumienia, że nie będzie nigdy przyjacielem Polski. Widzieliśmy jego spory z Orlenem, wystąpienie z polską kiełbasą, więc on nie zaskakuje i tu się nic nie zmieni. Okres, gdy był premierem Czech, pokazał, że nie pała sympatią do Polaków. My też nie jesteśmy mu dłużni, więc tej miłości nie będzie.

Jaką władzę w Czechach ma prezydent?

Prezydent w Czechach ma mniejszą władzę niż na przykład w Polsce. Możemy to zobrazować na dwóch przykładach. Po pierwsze, ma prawo do ułaskawienia tylko pod warunkiem, że ta decyzja zostanie przyjęta przez premiera. To jest ciekawe, ponieważ ustępujący prezydent Miloš Zeman chciał ułaskawić trzech swoich byłych współpracowników i nie udało mi się to. Tych wniosków nie przyjął premier. Faktycznie tego aktu dokonuje szef rządu na wniosek prezydenta. Do tej pory nie było z tym problemu, prezydenci Václav Havel i Václav Claus nie spotykali się z odmową. W tej chwili w związku z tym, że różnice w stosunkach prezydenta i premiera są dość duże, takie wnioski nie zostały przyjęte.

Prezydent Czech nie jest też zwierzchnikiem sił zbrojnych, tę rolę również pełni premier. Ministerstwo obrony narodowej jest więc takim samym resortem jak sprawiedliwości czy edukacji.

Tak czy inaczej, władza prezydenta jest mniejsza niż w Polsce, natomiast dość skutecznie może on blokować wybory ministrów i w tej chwili korzysta z tej możliwości. Widać to na przykładzie minister środowiska Anny Hubáčkovej, która była jednym ze współautorów porozumienia w sprawie Turowa. Zrezygnowała ona ze stanowiska z przyczyn zdrowotnych i nie doczekała się jeszcze następcy, dlatego, że nie ma na to zgody prezydenta.

Jakiego wyniku możemy się spodziewać w najbliższy weekend?

W Czechach jeszcze tylko do środy można publikować sondaże, które są prezentowane codziennie. Widać w nich, że z dnia na dzień przewaga generała Pavela nad Babiszem topnieje. Ten drugi jest populistą, ale jednocześnie dobrym showmanem, i jest w stanie przekonywać wyborców. W niedzielę niezdecydowanych było dziewięć procent, a różnica pomiędzy kandydatami wynosiła około 12-13 procent, w poniedziałek ta tendencja maleje bo jest już około siedmiu procent.

Obecnie Pavel ma przewagę, ale trzeba również brać pod uwagę to, że Babisz jest niedoszacowany w sondażach, ponieważ jego wyborcy mają problem z przyznaniem, że na niego głosują. Generał ma pewną przewagę, ale wynik nie jest jeszcze przesądzony.

Większość wyborców Babisza zamieszkuje prowincje, gdzie sondaże nie do końca oddają stan rzeczywisty. Badania są robione na dwóch tysiącach respondentów, więc należy brać pod uwagę, że one nie biorą pod uwagę mniejszych miejscowości. Tam ewidentnie wygrywa Babisz. Cieszy się poparciem robotników, małych miejscowości i wygrywa wszędzie tam, gdzie są niższe dochody oraz wykształcenie. Dotarcie ankieterów do tych miejsc jest słabsze, a należy zwrócić uwagę także na fakt, że wyborcy Babisza nie przyznają się do tego, że go popierają. To powoduje, że on zawsze traci w sondażach. Ma jednak dużo pieniędzy i wpływów więc na pewno nie jest na straconej pozycji.

W jakim stopniu obywatele Czech interesują się polityką? Czy chętnie uczestniczą w wyborach?

Babiszowi udało się zamazać podział na lewicę i prawicę. Cały elektorat czeskiej lewicy, która obecnie w Czechach właściwie nie istnieje, przeszedł na jego stronę. Widać jedynie podział na zwolenników Babisza i jego przeciwników. Jest również wielu niezdecydowanych.

W ostatnich latach można zaobserwować pewną tendencję jeśli chodzi o zainteresowanie obywateli. Kiedyś polityka była ostatnim tematem przy czeskim piwie, a ostatnio to uległo zmianie. W przeszłości frekwencja wyborcza wynosiła 45-50 procent, obecne wybory przyciągnęły do urn 68 procent obywateli. W kraju, w którym uczestnictwo w wyborach nie jest obowiązkowe, jest to bardzo dobry wynik.

Rozmawiał Jędrzej Stachura

Kandydat na prezydenta Czech i wróg Orlenu tłumaczy się ze słów o braku pomocy Polsce w razie wojny