Sawicki: Polska poparła neutralność klimatyczną do 2050 roku. Prawda czy fałsz?

28 lipca 2020, 07:31 Energetyka
Posiedzenie Rady Europejskiej. Fot.: Rada Europejska
Posiedzenie Rady Europejskiej. Fot.: Rada Europejska

Po ostatniej Radzie Europejskiej wzmogła się ponownie dyskusja czy Polska powinna poprzez cel neutralności klimatycznej do 2050 roku. Wnikliwi czytelnicy wywnioskują z komunikatu ministerstwa klimatu, że Polska zgodziła się na ten cel na poziomie unijnym. Zgodnie z interpretacją tego resortuw tym duchu zostały uzgodnione także konkluzje ostatniej Rady. Sformułowanie „cel krajowy” co prawda nie padło, ale zbyt ogólna forma zapisu prowokuje różne interpretacje odnośnie do dzielenia środków Funduszu Sprawiedliwej Transformacji – pisze Bartłomiej Sawicki, redaktor BiznesAlert.pl.

O co idzie gra?

Fundusz Sprawiedliwej Transformacji to jeden z mechanizmów Europejskiego Zielonego Ładu, czyli planu działań UE na rzecz zrównoważonej gospodarki. Fundusz ma w latach 2021-2027 wspierać transformację regionów, których gospodarki opierają się na wydobyciu węgla.

Sawicki: Polska poparła neutralność klimatyczną do 2050 roku. Prawda czy fałsz?

Konkluzje z grudnia

W konkluzjach z grudniowego szczytu Rady Europejskiej w 2019 roku czytamy, że „w świetle najnowszej dostępnej wiedzy naukowej i w związku z potrzebą zintensyfikowania globalnych działań na rzecz klimatu Rada Europejska zatwierdza cel polegający na osiągnięciu przez UE neutralności klimatycznej do 2050 roku, zgodnie z celami porozumienia paryskiego. Na tym etapie jedno państwo członkowskie nie może, jeżeli o nie chodzi, zobowiązać się do realizacji tego celu; Rada Europejska wróci do tej kwestii w czerwcu 2020 roku”. Rada Europejska podejmuje decyzje w drodze konsensusu.

Z tego względu zwykle sformułowania zawarte w konkluzjach odnoszące się do najważniejszych tematów są często na tyle ogólne, że każdy uczestnik rozmów: państwa członkowie, przewodniczący Rady i Komisja Europejska interpretują je w sposób dla siebie wygodny. Podobnie było z zapisami dotyczącymi neutralności klimatycznej. Co prawda premier RP Mateusz Morawiecki nie zadeklarował w sposób klarowany czy Polska poparła neutralność klimatyczną na poziomie krajowym czy ogólnoeuropejskim, niemniej jednak ministerstwo klimatu wypowiada się w tej kwestii znacznie bardziej klarowniej.

Wiceminister klimatu i pełnomocnik rządu ds. OZE Ireneusz Zyska powiedział podczas Ogólnopolskiego Szczytu Energetycznego w Gdańsku, że cel neutralności klimatycznej Polski do 2050 roku będzie trudny do realizacji. – Trudno jednak kontestować ambicje naszych partnerów unijnych. Jeśli warunki im na to pozwolą, nie możemy temu przeciwdziałać. Powinniśmy wykorzystać historyczną szansę związaną z polityką zielonego ładu. Polska gospodarka powinna przejść na tory OZE, co może być jej kołem zamachowym – zaznaczył wówczas sygnalizując, że Polska może nie zrealizować tego celu w zakładanym terminie, ale inne kraje powinny w tę stronę podążać, jeśli mają ku temu możliwości.

Jeszcze bardziej zdecydowanie wypowiedział się w tej sprawie minister klimatu Michał Kurtyka. – Polska powiedziała „tak” dla konkluzji szczytu z grudnia 2019 roku, która mówi, że wszystkie kraje zgodziły się, aby UE jako całość doszła do neutralności klimatycznej do 2050 roku – powiedział minister Michał Kurtyka podczas Szczytu klimatycznego ToGetAir 2020 pod koniec czerwca. Powiedział wówczas, że jednak trzeba mieć świadomość, że nie startujemy z tego samego punktu co inne kraje. Powiedział, że pozostałe kraje przyznały, że Polska startuje z innego punktu dojścia do neutralności klimatycznej. – Z naszej strony zobowiązujemy się do lokalnej współpracy przy mobilizacji środków i budowaniu akceptowalność zmian. Nasi partnerzy powiedzieli „tak” polskiemu stanowisku – dodał.

Inaczej na to patrzą politycy w Brukseli, a także eksperci. Brak jasnego stanowiska rządu polskiego, a także całego ugrupowania Zjednoczonej Prawicy pokazuje, że narracja ministerstwa klimatu, jest odbierana jako „przekaz medialny”, a nie punkt widzenia rządu podparty zobowiązaniami. Niejasności wzbudza fakt, że w konkluzjach nie ma ścieżek dojścia na poziomie ogólnoeuropejskim i dla poszczególnych krajów, jak to jest w przypadku celów klimatycznych odnośnie do redukcji emisji CO2 czy udziału OZE w finalnym zużyciu energii brutto. To pole do interpretacji i na ten moment żadnej ze stron nie można odmówić siły argumentów.

Kurtyka: Polska popiera neutralność klimatyczną całej UE do 2050 roku

Konkluzje z lipca

Lipcowa Rada Europejska miała rozwiać wątpliwości. Zgodnie z propozycją Komisji Fundusz Sprawiedliwej Transformacji miał liczyć łącznie 37,5 mld euro w ramach nowego budżetu UE na lata 2021 – 2027, wliczając w to także 7,5 mld z Wieloletnich Ram Finansowych UE. Przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel przedstawił własną propozycję tydzień przed szczytem. Pojawił się warunek, że środki FST będą przyznane krajom, które uznają cel neutralności klimatycznej na poziomie krajowym. Wymagałby więc deklaracji każdego z krajów, który chce partycypować w tym Funduszu, że podejmie zobowiązanie o neutralności na poziomie krajowym wbrew stanowisku, a właściwie interpretacji konkluzji Rady z grudnia 2019 roku przez Polaków. Przecieki z rozmów na finiszu sugerowały, że uda się znaczną część kwoty Funduszu ocalić i bez konieczności deklaracji o neutralności klimatycznej. Ostatecznie jednak, za cenę obrony środków z Funduszy Spójności i łącznej puli 750 mld zł, FST uległ zmniejszeniu i pojawiły się zapisy warunkujące wypłatę część jego środków. Będzie on ostatecznie wart 10 mld euro. Łącznie ze środkami z Wieloletnich Ram Finansowania będzie to 17,5 mld euro. Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej podało, że oznacza to około 3,5 mld euro dla Polski.

Konkluzje Rady zawierają zapis o tym, że wypłata 50 procent środków przyznanych danemu krajowi będzie warunkowa. – Klucz podziału dla Funduszu na rzecz Sprawiedliwej Transformacji będzie zgodny z wnioskiem Komisji, z uwzględnieniem maksymalnej kwoty i proporcjonalnego zmniejszenia minimalnej intensywności pomocy. Dostęp do Funduszu na rzecz Sprawiedliwej Transformacji będzie ograniczony do 50 procent krajowej alokacji wobec tych państw członkowskich, które jeszcze nie zobowiązały się do realizacji celu zakładającego osiągnięcie przez UE neutralności klimatycznej do 2050 roku, zgodnie z celami porozumienia paryskiego, a pozostałe 50 procent zostanie udostępnione po przyjęciu takiego zobowiązania – czytamy w konkluzjach z 21 lipca 2020 roku. W konkluzji ponownie nie został zawarty podział celów na ogólnounijny i krajowy. Pojawiło się tam jednak nowe sformułowanie, a więc zobowiązania względem neutralności klimatycznej do 2050 roku przez poszczególne kraje. To zapis idący dalej niż konkluzje z grudnia 2019 sugerujący, że może chodzić już o cele krajowe, chociaż takie sformułowanie wprost nie padło. Polska jednak nadal trzyma się postanowień z grudnia 2019 roku, które sugeruje cel ujnuny.

Arak: Polska mogłaby osiągnąć neutralność klimatyczną w 2056 roku

Prawda czy fałsz?

Polska poparła konkluzję ze szczytu z grudnia 2019 roku, w których zapisane jest wprost, że kraje członkowskie zgadzają się odnośnie do kierunku zmian z uwzględnieniem specyficznego miksu energetycznego Polski. Na ten ostatni punkt zgodziły się także pozostałe kraje, podpisując się pod ostatecznym tekstem konkluzji. Ponadto w grudniowych i lipcowych konkluzjach nie ma wprost wyróżnionego podziału na cele klimatyczne na poziomie ogólnounijnym i ogólnokrajowym. Pozwalają więc Polsce na interpretację zapisów wedle własnego interesu.

Za interpretacją, że Polska jednak nie poparła celu neutralności klimatycznej stoi fakt, że w konkluzjach z lipca zostało wspomniane wprost, że wypłata 50 procent środków na sprawiedliwą transformację energetyczną będzie zależeć od deklaracji o celu neutralności klimatycznej do 2050 roku przez dane państwo. Drugi argument przemawiający za tą tezą to korespondujące ze sobą zapisy konkluzji z grudnia i z lipca. Warto zwrócić uwagę na język konkluzji z obu szczytów. W konkluzjach z grudnia czytamy, że „na tym etapie jedno państwo członkowskie nie może, jeżeli o nie chodzi, zobowiązać się do realizacji tego celu”, zaś w lipcu już można przeczytać, że „dostęp do Funduszu na rzecz Sprawiedliwej Transformacji będzie ograniczony do 50 procent krajowej alokacji wobec tych państw członkowskich, które jeszcze nie zobowiązały się do realizacji celu zakładającego osiągnięcie przez UE neutralności klimatycznej do 2050 roku. (…)”.

Te dwa zdania oddzielone ośmioma miesiącami rozmów wyraźnie korespondują ze sobą, a cytat z lipca jest niejako kontynuacją tego z grudnia. Jeśli zatem w grudniowych zapisach chodziło o Polskę, to zapisy z lipca także odnoszą się do niej. Warto dodać także fakt, że w obozie rządzącym brakuje jednomyślności w tej sprawie. Ministerstwo klimatu pochodzi do tematu neutralności klimatycznej bardziej koncyliacyjnie i wydaje się, że pod pewnymi warunkami byłoby ono gotowe złożyć jasną deklarację odnośnie do tego celu. Jednakże prawdopodobnie nie zrobi tego resort klimatu ani premier, bo taki ruch mógłby zachwiać większością koalicyjną. Solidarna Polska (SP) wchodząca w skład Zjednoczonej Prawicy jest przeciwnikiem składania takich zobowiązań. SP jest także przeciwna realizacji przez Polskę strategii Europejskiego Zielonego Ładu podkreślając, że uderzy w przemysł polski, który wciąż będzie energii z węgla. Zdaniem polityków tej partii realizacja wspomnianej strategii oraz zgoda na cel neutralności klimatycznej przełożą się także na wzrost cen energii dla odbiorów indywidualnych.

Weryfikacja nastąpi wkrótce

Polska będzie musiała jednak niebawem wyklarować stanowisko w sprawie neutralności klimatycznej. Fundusz Sprawiedliwej Transformacji Energetycznej może działać od 2021 roku. Do tego czasu poszczególne kraje będą się deklarować co do neutralności klimatycznej do 2050 roku zgodnie z konkluzjami lipcowej Rady. Wówczas przyjdzie czas na Polskę. Jej reakcja będzie zależeć w dużej mierze od składu rządu polskiego po rekonstrukcji gabinetu planowanej na wczesną jesień. Wówczas będzie jasne jaki wpływ na politykę klimatyczną Polski będzie miała Solidarna Polska.

Jakóbik: Czy rekonstrukcja rządu przełamie impas w energetyce i klimacie?