RAPORT: Co nowego po Karpaczu?

11 września 2021, 07:30 Energetyka
RozmowyRaportSpięcie

Przeniesione z Krynicy Zdrój do Karpacza Forum Ekonomiczne już drugi rok odbywało się w warunkach pandemicznych. Bez względu na to było to istotne forum dyskusji o transformacji energetycznej, w której udział wzięli przedstawiciele polityki i biznesu. Portal BiznesAlert.pl na bieżąco przekazywał najważniejsze informacje i zapowiedzi. Podsumujmy dzisiaj Forum Ekonomiczne 2021.

Zapowiedzi

Forum Ekonomiczne w Karpaczu zapowiadał redaktor naczelny BiznesAlert.pl Wojciech Jakóbik: Wydarzenie ekonomiczne roku przeniesione z Krynicy do Karpacza będzie jak zwykle areną żywych dyskusji między innymi o energetyce. Nie należy się jednak spodziewać przełomowych deklaracji polityków ze względu na spory koalicjantów Zjednoczonej Prawicy, wśród których jeden z najważniejszych dotyczy polityki klimatycznej Unii Europejskiej. Zgodnie z prognozami BiznesAlert.pl stronnicy ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry atakują ministra klimatu i środowiska Michała Kurtykę za zgodę na wyższy cel redukcji emisji CO2 o 55 procent do 2030 roku, który był podstawą do stworzenia pakietu regulacji Fit for 55. Ten z kolei może doprowadzić do podwyżki cen energii oraz ciepła wskutek zwiększenia obciążeń polityki klimatycznej oraz przekierowania większej części funduszy unijnych na rzeczywistą walkę ze zmianami klimatu zamiast konserwowania status quo. Jednakże zanim będzie lepiej, musi być dużo gorzej, bo przyspieszająca polityka klimatyczna uderzy w niewystarczająco zreformowaną energetykę konwencjonalną oraz ciepłownictwo wciąż zależne głównie od węgla. Resort klimatu i środowiska odpowiada kilkoma narzędziami doraźnymi oraz punktowymi oraz długoterminowymi ze strategii energetycznej, czyli Polityki Energetycznej Polski do 2040 roku.

Wróbel: Cel neutralności klimatycznej jest odległy, ale plan do 2030 roku to konkrety (ANALIZA)

Panel gazowy

Ciekawa dyskusja wywiązała się w ramach panelu poświęconemu rynkowi gazu. – Biometan będzie prędzej sposobem zazielenienia sektora gazowego niż wodór, bo te rozwiązania są już dostępne – ocenił prezes PGNiG Paweł Majewski. – Technologią sprawdzoną i funkcjonującą w wielu krajach Europy jest biometan. PGNiG i Orlen Południe tworzą joint venture, aby ten rynek rozwinąć przy wykorzystaniu modelu franczyzowego. Liczymy na to, że będziemy wtłaczać biometan do sieci, aby dekarbonizować sektor gazowy i móc używać go dłużej. Przygotowujemy się na zwiększone zapotrzebowanie na gaz ziemny o blisko 50 procent w perspektywie 10 lat. Będzie wykorzystywany dłużej, na pewno do lat czterdziestych, również jako rezerwa mocy odnawialnych. – Nic tak skutecznie nie weryfikuje strategii dekarbonizacji jak życie i opatrzność boska. To nie jest kwestia tego jakie paliwo będzie przejściowe, jakie dolowe i jak sobie poradzić z magazynowaniem. To kwestia polityczna i społeczna. Ci, którzy sądzą, że na te radyklane zmiany nie ma wpływu geopolityka są naiwni. Widzimy co się stało z solidarnością europejską z Nord Stream 2 – ocenił Jan Szewczak, wiceprezes Orlenu do spraw finansowych. – Stajemy przed pytaniem o to jak przeprowadzić te transformację zarabiając, ale jednocześnie gwarantując dostępność energii. Zwolennicy totalnej rewolucji energetycznej mają ambitne plany, ale wszystko działa, dopóki mogą załadować smartfona i nie gasić światła po 22 – mówił Jan Szewczak. – To nie jest tak, że tamci mają energię, a inni gaz i my sobie to wszystko kupimy – dodał. – Mamy inwestycje rzędu 7-9 mld złotych w roku kowidowym. Skala wysiłku finansowego będzie jednak ogromna, niektóre szacunki mówią o bilionie lub grubo ponad biliona złotych. Środki na odbudowę po koronawirusie mają także odbudowywać energetykę, ale są wobec tych wyzwań niewielkie. Spółki Skarbu Państwa mają ważną rolę w tym procesie. Mogą zgodnie współpracować z rządem, jeśli jego decyzje są możliwe do zrealizowania – podsumował gość konferencji.

Gaz walczy o przetrwanie. PGNiG stawia na biometan, GE Power na wodór, Orlen inwestuje (RELACJA)

Wartym uwagi wątkiem w tej dyskusji były ceny gazu. – Nie jest tajemnicą, że gaz drożeje – przyznał prezes Urzędu Regulacji Energetyki Rafał Gawin. – Myślę, że ma to związek z geopolityką i jeśli powiem, że jest związek z budową gazociągu Nord Stream 2, to wielu z Państwa się ze mną zgodzi – dodał na Forum Ekonomicznym w Karpaczu. – Nie będę zaskoczony, jeśli pojawi się wniosek o podwyżkę taryf gazowych. Jeżeli mielibyśmy szukać odpowiedzi o to, czy będzie korekta, albo jaka będzie, to nie potrafię odpowiedzieć – dodał prezes Gawin. – To zależy od wielu czynników. Wzrost taryfy nie będzie odzwierciedlał w pełni wzrostu cen paliwa gazowego na giełdach. Taryfa jest udzielana na pewien okres. Ta średnia w tym okresie będzie wypłaszczona. Spodziewamy się, że w drugim kwartale przyszłego roku ten gaz będzie tanieć – zdradził prezes PGNiG Paweł Majewski.

URE: Gaz drożeje, więc mogą być podwyżki. PGNiG liczy na obniżkę w 2Q2022

Panel o bezpieczeństwie energetycznym

Tematem blisko związanym z rynkiem gazu jest bezpieczeństwo energetyczne, któremu również poświęcony był panel dyskusyjny. Paweł Majewski, prezes PGNiG wskazał, że celem spółki jest zapewnienie ciągłości dostaw. – Jest to możliwe dzięki infrastrukturze Gaz Systemu i naszym kompetencjom handlowym. Nasze krajowe wydobycie to ok. 4 mld m sześc. Wydobycie w Norwegii będzie wynosiło 2,5 mld m sześc. w 2022 roku. Dzięki inwestycjom INEOS spodziewamy się, że do 2027 roku będą to 4 mld m sześc. W Baltic Pipe rezerwujemy ponad 8 mld m sześc. Dochodzą do tego gazociągi z Litwą i Słowacją – wskazał. Dodał, że spółka ma także zabezpieczone dostawy LNG z Kataru i z USA, tylko z drugiego kierunku będzie wynosił 9 mld m sześc. – To wolumen globalny, bo będziemy mieć także wyczarterowane gazowce. Nasze umowy z USA mają klauzulę free on board. Łączny wolumen LNG to 12 mld m sześc. – wyliczał Majewski. Nie wykluczył on możliwości importu gazu na bazie rewersu poprzez Gazociąg Jamalski z Niemiec. – Należy pamiętać, że i tak byłby to gaz rosyjski, ale nie na bazie kontraktu jamalskiego i magazynów europejskich – powiedział i podkreślił, że trudno jednak o tym mówić, bo takie zagadnienia są tajemnicą handlową. Pytany o magazyny gazu i ich zapełnienie powiedział, że 90 procent wypełnienia to normalny poziom. – To gra ze strony dostawcy (Gazpromu – przyp. red.), która ma na celu wywrzeć presję dotyczącą Nord Stream 2 i procesu certyfikacji. Nasze magazyny pozwalają na zabezpieczenie dostaw – mówił. Wskazał, że ceny gazu są teraz co prawda rekordowe, ale dodał, że ceny spadną w II kw. przyszłego roku.

Rosyjskie przeciąganie gazowej liny ma przyspieszyć proces certyfikacji Nord Stream 2 (RELACJA)

Tomasz Stępień, prezes Gaz-Systemu, podkreślił, że w zakresie drugiego gazoportu (pływającego obiektu w Gdańsku – przyp. red.), operator jest już po decyzji kierunkowej, która wynika z rosnących potrzeb rynkowych. – Technologia gazyfikacji na statku jest już na tyle opłacalna i dojrzała, że można ją wykorzystać. Warunki świadczenia usługi musimy skonsultować z rynkiem. Konsultujemy dokumentację z procedurą, aby zawrzeć umowy. W terminalu LNG w Świnoujściu obserwujemy coraz więcej statków. Analizujemy możliwości odbioru i przesył dalej – wskazał. Dodał, że wolumen ten może wynieść 4,5 mld m sześc. Dodał, że spółka kończy dwa etapy rozbudowy terminalu. Inwestycje zakończą się pod koniec 2023 roku. Stępień powiedział ponadto, że Gaz-System planuje jednocześnie gazociągi dalej na południe Polski, które będą przesyłały gaz z FSRU w Gdańsku. – Jesteśmy na etapie uzyskiwania pozwoleń – dodał. Podkreślił, że jako operator, Gaz-System jest w stanie przyjąć 30 jak i 40 mld m sześc.

Mateusz Radecki, wiceprezes PERN, pytany o budowę drugiej nitki Rurociągu Pomorskiego powiedział, że spółka jest na etapie decyzji lokalizacyjnych. – My ten proces wstrzymaliśmy na wniosek naszych klientów w kontekście fuzji. Mogą pojawić się nowe warunki, wymagania i potrzeby klientów. W przypadku miliarda zł warto poczekać i zrobić jeszcze jedno „okrążenie”, czyli konsultacje z rynkiem. Mogą pojawić się np. potrzeby nowych mieszanek, a my musimy mieć pewność, bo budujemy dla rynku – wskazał. Pytany o kryzys chlorkowy z 2019 roku to w czerwcu/lipcu ostatnia brudna ropa została już „wydana” i zmieszana z czystą ropą, która została przesłana do klientów operatora. Problemy mogą się jednak powtarzać. – Już tego lata zostały wykryte przekroczenie parametrów wody w surowcu. Poprawiliśmy nasz system monitorowania i jesteśmy także informowani przez białoruskich partnerów – powiedział. Dodał, że w zakresie rewersu na ropociągu przyjaźń dodał, że wykonano analizy dot. możliwości przesyłu ropy na kierunek wschodni bez zatrzymania przesyłu na zachód. – Rozmowy o rewersie na wschód ucichły – skwitował. Wspomniał, że obecnie przesył ropy na wchód jest możliwy, ale tylko przy wstrzymaniu tłoczenia surowca na zachód.

PGE zapowiada szereg inwestycji, m.in. w offshore i magazyny energii

OZE w Karpaczu

Temat odnawialnych źródeł energii był jednym z najważniejszych w segmencie energetyki. Jeden z paneli poświęcony był rozwojowi morskich farm wiatrowych. Zbigniew Gryglas, wiceminister aktywów państwowych i pełnomocnik ministra ds. offshore podkreślił, że etap legislacyjny jest już za branżą, a ona sama dobrze ocenia ustawę offshore. – Teraz przyszedł czas na infrastrukturę. Decyzją rządu port instalacyjny będzie w Gdyni, a porty serwisowe w Ustce, Łebie i Władysławowie. Warunek jest jeden – montaż offshore powinien odbywać się z Polski. Nikt nie będzie woził wież i fundamentów z Polski do Danii i dalej ponownie do Polski. Mamy nadzieję, że napięty harmonogram uda się dotrzymać. Inwestorzy garną się nad polski Bałtyk coraz częściej – mówił Gryglas. Dodał, że obszary w ramach zagospodarowania obszarów morskich pozwolą na powstanie 20 GW. – To dwa razy więcej niż zaplanowano w PEP 2040 – dodał. Wskazał, że w porcie pozostaje kilkadziesiąt metrów swobody, co znacznie ogranicza możliwości manewrowania. – Port wewnętrzny może być pomocny dla mniejszych projektów o mocy kilkuset MW. Dla projektów PGE i Orlenu o ponad 1 -2 GW mocy ten port może nie wystarczyć, co stanowi wyzwanie do rozwiązania – powiedział. Wojciech Dąbrowski, prezes Polskiej Grupy Energetycznej podkreślił, że spółka chce inwestować w offshore, bo jest to najbardziej efektywny sposób, aby osiągnąć zeroemisyjność. – Spółczynnik wykorzystania mocy stanowi ok. 50 procent. Będzie to porównywalne z elektrowniami konwencjonalnymi. Bałtyk jest płytkim akwenem o dobrej wietrzności. Proces inwestycyjny może być tańszy niż na Morzu Północnym przez mniej skomplikowaną konstrukcję dna. Mam nadzieje, że kontrakt różnicowy zostanie zaakceptowany przez Komisję Europejską. Nasz projekt realizujemy z duńskim Orsted – powiedział. Dodał, że pewien niepokó`j budzą możliwości manewrowania statkami w porcie wewnętrznym w Porcie Gdynia. – Plan jest taki aby w 2025 roku był on operacyjny, a my chcemy, aby pierwszy prąd z offshore popłynął w 2026 roku. Tu pojawia się jedyna wątpliwość – powiedział.

Port offshore – wcześniej czy później, ale jest potrzebny branży (RELACJA)

Dąbrowski dodał, że w zakresie łańcucha dostaw ma nadzieję, że polskie firmy będą udział w budowie offshore szeroką ławą. – Chcemy, aby jak najwięcej ze 140 mld zł nakładów inwestycyjnych do 2030 roku zostało w Polsce. Liczymy, że inwestorzy jak GE będą lokowali tu zakłady produkcyjne. W ostatnim spotkaniu z potencjalnymi dostawcami local content udział wzięło 400 firm, poprzednio było ich 100. Będziemy przeprowadzać postępowania indywidulane, i to szansa dla polskich dostawców. Musi być jednak wola i trzeba trochę wysiłku, aby pokazać swoje usługi i produkty – mówił. Wskazał, że ma nadzieję, że rząd odblokuje możliwość budowy nowych farm wiatrowych także na lądzie. – Jesteśmy dobrej myśli, bo projekt jest. Czekamy tylko na wolę polityczną, co, jak słyszymy, jest, oraz na decyzję polityczną – powiedział. Artur Michałowski, wiceprezes Taurona, podkreślił, że jego spółka nie będzie stała biernie, a offshore to dla niej szansa. – Podpisaliśmy list intencyjny ws. wspólnej decyzji inwestycji w offshore razem z PGE i Eneą. Nie ma już odwrotu od zielonego zwrotu. Chcemy znaleźć się na Bałtyku i mamy wsparcie naszych kolegów z innych firm. Prowadzimy także własne analizy. Myślimy o 1 GW na 2030 rok. Nasza obecność musi być zaznaczona. Chcemy wejść w offshore także samodzielnie. Są obszary, w które chcemy wejść, ale nie będę o nich na razie mówił – powiedział.

Zyska: Polska spełni cel 15 procent udziału OZE na 2020 rok

Michał Kurtyka, minister klimatu i środowiska powiedział, że na koniec czerwca było 600 tys. prosumentów, a przyrost ten rośnie. Patrząc jednak na granice wzrostu podłączenia fotowoltaiki wskazał, że będzie zależeć od odpowiedzi na pytanie do czego ona nam będzie służyć. – W jaki sposób iść w gospodarce domowej, aby zakresie wykorzystania PV zwiększyć na konsumpcję na miejscu? Koszty energii składają się z kosztów produkcji i dostaw. Przesył energii jest kosztowny. Jeśli uda się konsumować energię na miejscu, to wówczas uda się zwiększyć skuteczność i efektywność systemu energetycznego – dodał. Wskazał, że potencjał elektryfikacji powszechniej, który zastąpi węgiel w ogrzewaniu i ropę w transporcie. – Aby prosument poszedł krok dalej, to chcemy go zapatrzyć w narzędzie, aby mógł wykorzystać pompy ciepła. Polska, wszystko na to wskazuje, już teraz może być trzecim rynkiem pomp ciepła w Europie. Podobnie z elektromoblinością i dodaniem do programu Mój Prąd ładowarek do pojazdów elektrycznych – powiedział. Przemysław Mandelt, prezes Tauron Ekoenergia, wtórował tym głosom podkreślając, że obecny system nie był projektowany do tej funkcji, której służy obecnie. – Powinniśmy się starać zużywać energię na miejscu. Lokalne zużycie będzie pomagać systemowi. Granicą wytrzymałości sieci są możliwości przesyłu i to operatorzy sieci dystrybucyjnych powinni już teraz decydować jakie moce powinny być przyłączane do sieci. Wskazał, że wyzwaniem będzie to, w jaki sposób zarządzać mikronistalacjami, a jedną z opcji jest podwyższenie opłat dystrybucyjnych.

System opustów przejdzie do historii. Jak ujarzmić domową fotowoltaikę? (RELACJA)

– Z jednej strony wspieramy wymianę liczników na inteligentne oraz wspieramy i dofinansowujemy także budowę 600 ładowarek do pojazdów elektrycznych. Środki te będą pochodzić z Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Pracujemy także nad trzecim mechanizmem, a więc budową magazynów energii przy stacjach transformatorowych. Miałyby to być klasyczne magazyny energii. Rozmawiamy z operatorami sieci dystrybucyjnych o tych magazynach, miejscach, liczbie i mocy. Operatorzy pomagają nam w napisaniu takiego wniosku o wsparcie do EBI. Prace mają zakończyć się na przełomie I i II kw. 2022 roku i wówczas taki wniosek ma wpłynąć do EBI. Dzięki tym magazynom będą odblokowane sieci niskiego i średniego napięcia – powiedział Paweł Mirowski, wiceprezes NFOŚiGW podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu. Rozmowy są prowadzone z czterema operatorami sieci dystrybucyjnych.

NFOŚiGW chce sfinansować rewolucyjne magazyny, które okiełznają energię prosumentów

– Jestem przekonany, że osiągniemy te 15 procent za rok 2020 – powiedział wiceminister klimatu i środowiska Ireneusz Zyska w rozmowie z ISBnews w kuluarach Forum Ekonomicznego w Karpaczu. Wyjaśnił, że jest to kwestia właściwego zbadania rynku. – Dotychczas niektóre obszary OZE nie były ujmowane w sprawozdawczości. W tej chwili zeszliśmy do wszystkich źródeł wykorzystujących OZE, także w energetyce rozproszonej, wykorzystującej m.in. biomasę, po to by ustalić prawidłowy wynik – dodał wiceminister Jego zdaniem, jest duża szansa, że cel za 2020 rok zostanie wypełniony. Ostatecznie dane poznamy pod koniec roku.

Zyska: Polska spełni cel 15 procent udziału OZE na 2020 rok